• jobDent jobDENT
    giełda pracy

    najnowsze oferty pracy

    Szukam pracy

  • kursDent kursDENT
    szukaj szkoleń

    najnowsze oferty szkoleń

PARTNER PORTALU
partner portalu

Dr. Dirk U. Duddeck: implantolog w gabinecie jest jak pilot w samolocie

ms
13-06-2016, 08:21
Dr. Dirk U. Duddeck: implantolog w gabinecie jest jak pilot w samolocie Dr. Dirk U. Duddeck podczas Międzynarodowego Kongresu Camlog w Krakowie
- Lekarz dentysta, wszczepiający implanty, pełni w gabinecie dentystycznym podobne funkcje jak pilot samolotu. Czy zawsze jednak pacjent może nam zaufać, tak jak pasażerowie ufają pilotom? - dr. Dirk U. Duddeck założyciel Founder of the Medical Materials Research Institute (Berlin) postawił sobie i swoim kolegom drażliwe pytanie.

- Pasażer samolotu z reguły nie zastanawia się czy pilot ma odpowiednie licencje, czy w zbiornikach jest wystarczająca ilość paliwa, czy praca wszystkich systemów została przez załogę samolotu zawczasu sprawdzona - takim stwierdzeniem przywitał uczestników Międzynarodowego Kongresu Camlog w Krakowie (9 - 11 czerwca) dr. Dirk U. Duddeck założyciel Founder of the Medical Materials Research Institute.

Wykładowca tak rozwinął swoją myśl: podobnie zazwyczaj zachowuje się pacjent, który przychodzi do gabinetu dentystycznego, aby zamówić implanty – zakłada, że nic mu nie grozi. Nie zawsze jednak implantolog postępuje odpowiedzialnie.

 Dr. Dirk U. Duddeck uważa, że implantolog nie zawsze stawia bezpieczeństwo pacjenta na pierwszym miejscu. Wynika to z niewiedzy, beztroski, być może chęci doraźnego zysku. W ten sposób dentysta naraża na szwank zdrowie pacjenta, oczywiście w konsekwencji swoją reputację, nie wspominając o groźbie utraty niemałych pieniędzy.

- Rzecz idzie o stosowanie należytej jakości implantów. W tej kwestii niebezpieczeństwo czyhające na lekarza dentystę, oczywiście w pierwszej kolejności na pacjenta, jest całkiem spore – uważa Dr. Dirk U. Duddeck. Podaje on, że dentyści mogą  wybierać wśród około tysiąca dostawców systemów implantologicznych. Nie każdy uczestnik rynku jest godny zaufania, nie można z nimi nawiązywać współpracy.

Dr. Dirk U. Duddeck  w 2015 r. w ramach Medical Materials Research Institute w kooperacji z University of Cologne oraz z European Association of Dental Implantologists przeanalizował ponad 139 różnych implantów, a więc mniej więcej 15 proc. oferty dostępnej na rynku.

W pracy stosował m.in. skaningowy mikroskop elektronowy (SEM) służący do obserwacji i charakteryzacji materiałów organicznych i nieorganicznych w skali od nanometrycznej do mikrometrycznej oraz rentgenowską spektrometrię fotoelektronów (XPS), będącą odmianą spektroskopii elektronowej w zakresie  miękkiego promieniowania rentgenowskiego.

Istotnym w tych badaniach był fakt, że wszystkie implanty posiadały certyfikaty wymagane prawem na rynku UE i w USA. Czy zatem lekarz dentysta powinien się zastanawiać co tak naprawdę kryją w sobie sterylne elementy z tytanu i cyrkonu? W zasadzie nie powinien, tymczasem okazuje się, że część mniej renomowanych dostawców oferuje, najłagodniej rzecz ujmując, jajko z niespodzianką.

Co Dirk U. Duddeck znalazł na powierzchni sterylnych tytanowych i cyrkonowych próbek?
Prawie całą tablicę Mendelejewa, związki nieorganiczne i organiczne.

Stosunkowo dużo implantów zanieczyszczonych jest tlenkami glinu, cząsteczkami żelaza, chromu i niklu. Często znajdowano śladowe ilości tworzyw sztucznych np. polietylen.

Skąd takie znaleziska? Przede wszystkim z nieodpowiednich (tańszych) technologii. Nie jest sztuką wyfrezowanie kawałka cyrkonu, sztuką jest zrobienie to w ten sposób, aby żadna niepożądana cząsteczka nie znalazła się w strukturze implantu. To czyni dramatyczną różnicę w procesie produkcyjnym, w efekcie ma zdecydowany wpływ na końcową cenę. Niebezpieczeństw jest wiele. Na przykład wspomniany polietylen pochodził z opakowań, w których producent dostarczał towar odbiorcom.

POLECAMY W SERWISACH