PARTNER PORTALU
partner portalu

Walka z próchnicą wśród dzieci – nie musi być prowadzona na oślep

ms
17-06-2019, 09:40
Walka z próchnicą wśród dzieci – nie musi być prowadzona na oślep "Ocena stanu zdrowia jamy ustnej i jego uwarunkowań w populacji polskiej w wieku 6,10, i 15 lat w 2018 r.".
Ponoć jeśli statystyka nie zgadza się z rzeczywistością, tym gorzej dla rzeczywistości. W stomatologii dziecięcej takiego problemu nie ma, bo ponure są i rzeczywistość i statystyka. Taka zgodność to oczywiście żadne pocieszenie, gdyż wychodzi czarno na białym, że od wielu lat mamy poważny problem zdrowotny. 
Jak poważny - wynika precyzyjnie z „Oceny stanu zdrowia jamy ustnej i jego uwarunkowań w populacji polskiej w wieku 6,10, i 15 lat w 2018 r.”. To 360-stronicowe opracowanie powstało pod redakcją prof. Doroty Olczak – Kowalczyk, krajowego konsultanta do spraw stomatologii dziecięcej.

Prof. Dorota Olczak – Kowalczyk, komentując w rozmowie z infoDENT24.pl, wyniki „Monitoringu Zdrowia Jamy Ustnej” wiele uwagi poświeciła dwóm zagadnieniom: rzetelności realizowanych badań oraz mądrym wnioskom, które powinny być wyciągnięte z zebranych materiałów statystycznych. Tylko przy spełnieniu obu tych warunków można pokusić się o stworzenie efektywnego programu profilaktycznego, który mógłby skutecznie przeciwdziałać epidemii próchnicy.

Rzetelność
Wskazywanie, że rzetelność badania stanowi mocną stronę „Monitoringu” w zasadzie jest tłumaczeniem rzeczy oczywistej. Zbyt znaczące autorytety naukowe stoją za projektem realizowanym na zlecenie Ministerstwa Zdrowia, aby mieć obawy, że prezentowane wskaźniki nie odpowiadają rzeczywistemu stanowi zdrowia jamy ustnej polskich dzieci i młodzieży. Warto jednak przypomnieć, że „Monitoring” jest bodajże jedynym tego typu materiałem, opisującym stomatologiczne problemy młodego pokolenia Polaków, który dochowuje wierności wszystkim kanonom metodologicznym właściwym wzorcowym badaniom statystycznym.

Wiarygodność metody badawczej

Mało kto zdaje sobie z tego sprawę, że w badania, wspierane przez konsultantów wojewódzkich, zaangażowane były zespoły złożone z doświadczonych, uprzednio przeszkolonych, lekarzy dentystów z kilku uczelni medycznych. Grupę tę gościł Warszawski Uniwersytet Medyczny na swoistym obozie treningowym, w trakcie którego precyzyjnie kalibrowano sposoby prowadzenia diagnostyki stanu zdrowia jamy ustnej dzieci. Wszystko po to, aby wyeliminować najdrobniejsze nawet różnice, które mogłyby prowadzić do aberacji wyników badań.

Dzięki takiej analizie zapewniono w zasadzie identyczność ocen dokonywanych przez lekarzy dentystów. Dzięki kalibracji odchylenia od referencyjnego sposobu ustalania stanu rzeczywistego były praktycznie nieistotne. To niesłychanie ważne, bo tylko wówczas wartości monitoringu nie będzie można nic zarzucić. Dane takie mogą służyć jako materiał porównawczy dla innych tego typu projektów.

Niestety nie zawsze taka zasada obowiązuje w wybiórczych badaniach „z tezą”, realizowanych najczęściej na zlecenie ośrodków komercyjnych lub w niskokosztowych analizach niejako z założenia robionych „spod dużego palca”.

Próba badawcza
Na starcie precyzyjnie musi być określona próba badawcza, tak, aby uzyskany obraz odzwierciedlał statystycznie rzeczywisty stan zdrowia jamy ustnej dzieci i młodzieży. W tym względzie oczywiście również obowiązują narzędzia statystyczne. Wybór miejsc, w których pojawiają się dentyści określony jest precyzyjnym algorytmem, na który nie powinny mieć i nie miały wpływu subiektywne preferencje prowadzących badania. To kolejny warunek sine qua non zebrania wartościowego materiału. 

Zdefiniowanie problemu 
Nie koniec na tym. Należy zadbać o wyciągniecie prawidłowych wniosków z danych zawartych w monitoringu, a to nie zawsze jest silną stroną realizowanych programów.

Niedorzeczne jest, aby producent samochodów, wytwarzający w 80 proc. wadliwe pojazdy, ograniczał się do naprawiania popsutych podzespołów, tylko wówczas gdy pojawi się awaria. Apele do użytkowników aut o regularne sprawdzanie, czy aby usterka nie daje zawczasu znać o sobie - także nie załatwiają problemu. To oczywiste, że najrozsądniej byłoby przeprojektować podzespoły będące przyczyną tak wielu problemów.

W przypadku walki o zdrowie jamy ustnej wiele dobrego może uczynić racjonalna profilaktyka, dzięki której jest szansa aby po prostu uniknąć „awarii”. W obowiązującej doktrynie walki z próchnicą wciąż brakuje wszystkich elementów, na które wskazują eksperci „Monitoringu”.

A statystyka jest bezlitosna w 2018 r. zaledwie 18 na 100 dzieci sześcioletnich było wolnych od próchnicy zębów (dokładnie 18,4 proc.). Określenie „zaledwie” z jednej strony jest stwierdzeniem uzasadnionym, z drugiej jednak powinno się powiedzieć „aż”, bo kilka lat temu (w 2012 r.) sześciolatków bez próchnicy było mniej - 14,4 proc.

Taki stan rzeczy obserwowaliśmy przez ostatnie kilkanaście lat (począwszy od 2000 r.). Wówczas to odsetek dzieci sześcioletnich bez próchnicy ewaluował pomiędzy 12,1 a 14,6 proc.

Z takimi zębami do szkół wkraczają dzieci sześcioletnie.

W niewielkim odsetku placówek edukacyjnych będzie na nich czekał gabinet stomatologiczny. Jeszcze rzadziej uczniowie ujrzą w tym gabinecie lekarza dentystę, który każdego dnia leczyłby ich w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego.

Tam gdzie nie ma gabinetów stomatologicznych, być może pojawi się dentobus, ale uczestnikami takiego wydarzenia także będą tylko nieliczni. Załoga dentobusu w ciągu roku jest w stanie przebadać co najwyżej 5 tys. dzieci. Szesnaście dentobusów zapewni pobieżny (jednokrotny) kontakt z dentystą maksimum 80 tys. dzieciom. W takim przypadku należałoby raczej mówić o diagnostyce, a nie o leczeniu. Sześciolatków jest ok. 0,5 mln, a liczba uczniów przekracza 4,5 mln. O powszechnym dostępie do lekarza dentysty, funkcjonującym w szkołach lub na ich obrzeżach, nie może być mowy.

Podczas dyskusji na forum sejmowej komisji zdrowia, w większości opowiadającej się za wdrożeniem ustawy o opiece zdrowotnej nad uczniami, po wielokroć powtarzane było jedno sformułowanie „wiemy, że proponowane rozwiązania, sygnowane powrotem dentystów do szkół, nie są idealne, ale od czegoś trzeba zacząć”. Okazuje się, że nikt głębiej nie zastanawiał się od czego zacząć by należało.

To w zasadzie oczywiste, bo jak człowiek tonie, to rzuca mu się na ratunek to co pod ręką: deskę, linę, jak szczęśliwie jest – koło ratunkowe. Spektakularne akcje mają wielu zwolenników, bo nie są zbyt kosztowne, można przy okazji przestrzec innych, a i ratowników uhonorować na publicznym forum. 

Innym, systemowym podejściem do problemu jest wdrożenie programu powszechnej nauki pływania dzieci zanim nauczą się chodzić.

Powszechna nauka jak dbać o zdrowie jamy ustnej dzieci, zanim pojawią się u nich pierwsze zęby wydaje się być bardzo racjonalnym działaniem. Oczywiście taki program nie ustrzeże od nieszczęść, ale liczbę ofiar próchnicy może zdecydowanie ograniczyć.

Rodzice
Walkę o zdrowy uśmiech należałoby oprzeć na zrozumieniu problemu przez rodziców. To oni muszą wiedzieć w jaki sposób minimalizować ryzyko powstania próchnicy. Nie ma innej drogi, bo w tym przypadku gdy Jan nie będzie wiedział, to i Jaś z pewnością nie będzie umiał.
Młodzi ojcowie, młode matki muszą znać elementarne zasady ochrony swoich dzieci przed próchnicą. Powszechne stosowanie sztandarowej zasady mycia zębów dwa razy dziennie przez dwie minuty, połączonej z dwukrotną wizytą w ciągi roku u stomatologa - może jedynie sprawić, że próchnica będzie szalała w mniejszym niż obecnie stopniu.

Zachowania ryzykowne

Faktem jest, iż samo recenzowanie programu walki z próchnicą u dzieci stwierdzeniem, że „to nie tak” nie jest najlepszą metodą naprawy rzeczywistości. Prostych recept nie ma. Za mało zwraca się uwagę na fakt, że kariogenne bakterie w jamie ustnej malucha najczęściej są odwzorowaniem tego co się dzieje z uzębieniem jego opiekunów. W rodzinie dość trudno uniknąć jest sytuacji, w których chorobotwórcze drobnoustroje przekazywane są nieświadomie przez starszych nowo urodzonym członkom rodziny. Negatywnym impulsem może być nawet źle umyty kubek, nie mówiąc już o beztroskim korzystaniu podczas posiłku z tych samych sztućców. Nikt tak nie robi? To błędne przekonanie - tak postępuje się nie tylko w rodzinach, w których jedna szczoteczka do zębów „obsługuje” całe rodzeństwo lub tam gdzie wcale takich szczoteczek nie ma na stanie.

Nie tylko „szczotka, pasta, kubek, ciepła woda”
Dziecko, u którego wyrzynają się pierwsze zęby, w zasadzie jest bezbronne wobec biofilmu, za którym bezwiednie stoją troskliwi przecież rodzice.
W takiej sytuacji nie można bezradnie rozkładać rąk. W pierwszej kolejności należy wyeliminować zachowania ryzykowne. Skuteczne środki ostrożności bez trudu mogą być wprowadzone do codziennego życia każdej rodziny. Czy to wystarczy? W wielu przypadkach taka baza, uzupełniona o żelazne zasady dbania o zdrowie jamy ustnej dziecka, będzie wystarczającym działaniem profilaktycznym. Jest jednak jedno „ale”. Zadomowionego w jamie ustnej biofilmu nie da się skutecznie usunąć mając za orędowników tylko szczotkę do zębów i nić dentystyczną.

Nawyki dietetyczne
Krytyczna jest dieta. To co jedzą dzieci i w jaki sposób jedzą ma podstawowe znaczenie nie tylko dla wagi ich ciała, ale także dla stanu ich uzębienia. Nie tylko co słodkie powinno znaleźć się na liście produktów pod specjalnym nadzorem. Bez takiego rozeznania, wykorzystywanego w codziennej praktyce kulinarnej, nie sposób być najlepszym sprzymierzeńcem zdrowego uzębienia dziecka.

Walka z wiatrakami?


Nie wszystko jest zależne od rozeznania rodziców i ich determinacji w działaniu. Bywa tak, a nie są to wcale zdarzenia wyjątkowe, że nawet najbardziej racjonalna forma walki z próchnicą zdana jest na klęskę. Po prostu bakterie kariogenne na tyle doskonale czują się w jamie ustnej dziecka, iż proste zabiegi higienizacyjne nie są w stanie skutecznie rozprawić się z czynnikami sprzyjającymi powstawaniu próchnicy. Należałoby wówczas szczegółowo rozeznać biofilm i spróbować zwalczyć go na przykład środkami farmaceutycznymi. Dopiero po takiej terapii można liczyć, że standardowa ścieżka profilaktyczna przyniesie pożądane rezultaty.

W Polsce takie podejście do problemu należy do rzadkości, a przecież pominięcie w zasadzie podstawowej fazy leczenia czyni walkę z próchnicą bezproduktywną.

To są żelazne zasady i nie można próbować modyfikować ich w zależności od specyfiki funkcjonowania publicznej służby zdrowia w Polsce.

Konsekwencja


Żelaznej konsekwencji nie wystarczyło Szwedom, którzy uśpieni wyeliminowaniem ze społeczeństwa próchnicy - postanowili zaoszczędzić na profilaktyce, przeznaczając mniej pieniędzy na powszechny system kształcenia Szwedów w zakresie zdrowia jamy ustnej. Na negatywne efekty nie trzeba było długo czekać. Szwedzkie dzieci bez próchnicy to już przeszłość. Specjaliści biją na alarm i domagają się powrotu do wypróbowanych metod zapobiegania chorobom jamy ustnej, opartych oczywiście na rozumnej, naukowo udowodnionej profilaktyce wśród dzieci, ale także wśród osób je posiadających lub tych które planują je posiadać.

Słabe ogniwo
Złota zasada efektywnego działania mówi, że prawie zawsze można znaleźć takie miejsce gdzie 20 proc. wyasygnowanych środków przynosi 80 proc. efektów. Pomoc powinna być w pierwszej kolejności kierowana do tych, którzy efektywnie z niej skorzystają.

Okazuje się, że nie liczba pociech w rodzinie, nie miejsce zamieszkania, nie status majątkowy, decydują w głównej mierze o tym w jaki sposób dzieci będą traktowały swoje podstawowe obowiązki w zakresie ochrony zdrowia jamy ustnej.

Ciekawe jest to, że „Monitoring” nie wykazał wpływu statusu ekonomicznego rodziny na występowanie i nasilenie zmian chorobowych w jamie ustnej, w tym: próchnicy zębów, urazów zębów, erozji szkliwa, wad rozwojowych szkliwa i chorób tkanek przyzębia. Jeśli chodzi o pieniądze, to skutecznie od wizyt u dentysty odstrasza - często irracjonalne - odczucie, że takie spotkania muszą się kończyć wysokim rachunkiem za usługę. Osoby, mające taką ocenę rzeczywistości, niezależnie od statusu materialnego, ograniczają kontakty ze stomatologiem. 

Wyższy poziom wykształcenia rodziców skorelowany jest z mniejszym ryzykiem wystąpienia u dzieci: próchnicy zębów, zapalenia dziąseł, pojawieniem się dolegliwości lub dyskomfortu ze strony jamy ustnej.

Szczególną uwagę należałoby natomiast poświęcić dzieciom, wychowywanym przez jednego z rodziców. Z „Monitoringu” wynika bowiem, że to właśnie samotnemu opiekunowi najczęściej nie wystarcza: pieniędzy, sił i czasu, aby skutecznie zająć się uzębieniem pociechy. To właśnie tej grupie społecznej należałoby okazać największą pomoc, bo to może przynieść spektakularne, tak oczekiwane rezultaty.

Prześledźmy z jaką materią przyszło się zmagać lekarzom dentystom.  Dobrze pasuje tutaj slogan BBC: nasze wiadomości są dobre lub złe, ale zawsze prawdziwe. No może należałoby poczynić niestety małą modyfikację: nasze informacje są złe, ale zawsze prawdziwe. 

 

Czytaj:

Ocena stanu zdrowia jamy ustnej i jego uwarunkowań w populacji polskiej w wieku 6 lat w 2018 r.

Ocena stanu zdrowia jamy ustnej i jego uwarunkowań w populacji polskiej w wieku 15 lat w 2018 r.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

POLECAMY W SERWISACH

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.