• jobDent jobDENT
    giełda pracy

    najnowsze oferty pracy

    Szukam pracy

  • kursDent kursDENT
    szukaj szkoleń

    najnowsze oferty szkoleń

PARTNER PORTALU
partner portalu

Robert Stępień w "GGLLD": dentyści za dużo zarabiają skoro deklarują gotowość pracy taniej?

GGLLD/ŁS
02-07-2014, 08:31
Robert Stępień w Robert Stępień w "GGLLD": dentyści za dużo zarabiają skoro deklarują gotowość pracy taniej?
- Zupełnie nie wiem, czy rzecz nazwać służalczością czy głupotą, czy może strusią strategią, w każdym razie nie rozumiem, jakie przesłanki kierują naszymi kolegami dentystami, którzy na etapie tworzenia oferty i jej składania oferują swoje usługi Narodowemu Funduszowi poniżej tzw. ceny oczekiwanej przez tenże Fundusz. A zjawisko wcale nie jest incydentalne – pisze na łamach Galicyjskiej Gazety Lekarskiej Lekarza Dentysty (nr 39) lek. dent. Robert Stępień, redaktor naczelny „GGLLD”, członek prezydium ORL w Krakowie.

- Wynika z niego, że cały nasz katalog procedur, mozolnie opracowany jeszcze przez Wojciecha Grabego, pierwszego laureata naszej nagrody im. A.F. Fortuny; że wszystkie postulaty samorządu lekarskiego, związków i towarzystw stomatologicznych, kierowane do resortu o urealnienie wycen - są fałszywe! Koledzy po prostu za dużo zarabiają i kierowani troską o stan finansów państwa, deklarują gotowość pracy taniej - stawia hipotezę krakowski stomatolog, wieloletni samorządowiec.

Autor pisze, że rzecz wydała się podejrzana nawet w kręgach NFZ oraz, że pytano go, jaki za tym kryje się podstęp?

- No nie wiem. Coś mi jednak mówi, że bliżej tu do dość naiwnej kalkulacji dumpingowej niż judymowskiej bezinteresowności. O interesowność natomiast posądzam Centralę NFZ, która wszczęła kontrolę - nazywa się to „weryfikacją" - świadczeń stomatologicznych w kwestii ich zgodności z limitami czasowymi zapisanymi w rozporządzeniu koszykowym. Pominę prowadzenie kontroli bez ustawowego uprzedzenia i szereg innych ważnych naruszeń obowiązującego prawa. Istotą mego sprzeciwu jest naruszenie fundamentalnej zasady prawa rzymskiego, respektowanego od stuleci na całym kontynencie - pisze.

Stomatolog przekonuje, że chodzi o prowadzenie kontroli wstecz, z zastosowaniem przepisów, które wtedy nie obowiązywały, gdyż albo nie istniały, albo nawet świadczeniodawcy nie mieli instrumentów do ich weryfikacji. - Mam niejasne poczucie ubierania stomatologii w kostium Józefa K. z „Procesu" Kafki. I tylko nie wiem, czy wystarczy rządzącym odwagi, bo a nuż ząb zaboli kogoś z pierwszej półki władzy. I co wtedy? Czy wystarczy nam zastrzyków znieczulających? - pyta dentysta.

Robert Stępień zadaje również pytanie o to, jakie przesłanki kierują resortem, który nie dość, że ogranicza ilość rezydentur dla stomatologii, to jeszcze wprowadza radykalne utrudnienia, czy może ograniczenia specjalistom (czytaj prywatnym gabinetom), posiadającym akredytację do prowadzenia specjalizacyjnego kształcenia. - Nagle żąda się od nich „certyfikatu pedagogicznych kwalifikacji", przynajmniej trzyletniej praktyki uniwersyteckiej, wreszcie wykazania się każdego roku dwoma publikacjami naukowymi w rekomendowanych czasopismach - pisze redaktor naczelny „GGLLD"

- Jakie lobby za tym stoi widać, jak na dłoni. Nie chcę się rozwodzić nad dylematami kadr uniwersyteckich, przypominać, kto się decyduje na ten status i jak aktualny system eliminuje najlepszych. A teraz jeszcze zadbamy, by kolejni specjaliści nie byli zbyt wyspecjalizowani. Tak trzymać, aż osiągniemy poziom naszej piłki nożnej - kończy redaktor naczelny „GGLLD".

Tekst pt. "Kto, komu zaszkodzi" prezentujemy za zgodą redakcji "GGLLD". Czytaj pełne wydanie numeru.

Podobał się artykuł? Podziel się!

POLECAMY W SERWISACH