PARTNER PORTALU
partner portalu

Próchnica: wróg się zbroi

szaft
19-03-2014, 08:05
Próchnica: wróg się zbroi Próchnica: wróg się zbroi (Fot: SejmRP)
Nie tak dawno publikowaliśmy artykuł pt. "Stomatologia dziecięca - pospolite ruszenie", w którym zwróciliśmy uwagę na rosnącą liczbę inicjatyw poświęconych promocji zdrowia jamy ustnej najmłodszych. Niestety jest także druga strona medalu. W ostatnich latach próchnica nie dość, że na dobre rozpowszechniła się wśród dzieci, to ma nowe, silne zaplecze. Jego dowódcami są politycy, którzy oprócz tego, że publicznie licytują się, kto lepiej poprawi dramatyczne statystyki stomatologiczne, nie robią nic.
Przez krótką chwilę zabłysła nadzieja, że gabinety dentystyczne powrócą do szkół publicznych za sprawą poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o systemie oświaty. Jak zwykle, tak i tym razem szczytne cele rozbiły się o mur niemożności finansowej. Ministerstwo Edukacji Narodowej wyliczyło, że powrót gabinetów lekarskich i dentystycznych do szkół kosztowałby 11 mld złotych.
Przy czym koszt organizacji gabinetu dentystycznego byłby czterokrotnie wyższy niż lekarskiego (odpowiednio 200 i 50 tys. zł), a sama miesięczna pensja dentysty musiałaby wynieść 5 tys. złotych. Projekt odrzucono.

Pojawiały się też tańsze symulacje kosztów. Posłowie PiS chcieli, aby w budżecie państwa na 2013 r. znalazła się pozycja uwzględniająca program powrotu gabinetów stomatologicznych do szkół. Wnioskodawcy domagali się, aby na ten cel zarezerwować 150 mln zł. Głosami koalicji PO - PSL poprawka została odrzucona.

Posłowie sejmowej Komisji Zdrowia debatowali również nad art. 1 pkt 10 rozporządzenia ministra zdrowia z 21 sierpnia 2010 r. w sprawie priorytetów zdrowotnych. Do jego brzmienia: zapobieganie najczęstszym problemom zdrowotnym i zaburzeniom rozwoju fizycznego i psychospołecznego dzieci i młodzieży objętych obowiązkiem szkolnym i obowiązkiem nauki oraz kształcących się w szkołach ponadgimnazjalnych do ich ukończenia, zaproponowali wprowadzenie w tym punkcie dopisku: w tym profilaktyka próchnicy. Debata nie przyniosła wymiernych skutków.

Wreszcie głos zabrali przedstawiciele NFZ, którzy w koszyku stomatologicznych świadczeń gwarantowanych chcieli poszerzyć opiekę m.in. nad dziećmi. Wnet jednak pojawiły się opinie, że takie działanie jest niekonstytucyjne.

Z raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że ponad połowa matek trzylatków ani razu nie była z dzieckiem u dentysty, a połowa dzieci w tym wieku ma już próchnicę w trzech zębach. U dentysty nigdy nie było 10 proc. siedmiolatków, choć tylko co piąty nie ma w ogóle próchnicy.  Do winy za taki stan rzeczy nie poczuwa się Bartosz Arłukowicz. Zdaniem szefa resortu zdrowia to na rodzicach spoczywa odpowiedzialność za fakt, że próchnica jest wśród młodzieży tak dużym problemem.

W pewnym sensie ma racje. Jak bowiem inaczej wytłumaczyć sytuację w woj. lubuskim, gdzie każdego roku, właściciele gabinetów nie wypełniają kontraktów na leczenie dzieci i młodzieży do 18. roku życia. NFZ tłumaczy tę sytuację niedoinformowaniem, wielu dentystów - brakiem świadomości i niechęcią rodziców.

A co z kiepskimi nakładami na stomatologię?

- NFZ zawsze mógłby wydać więcej pieniędzy na leczenie zębów najmłodszych, ale to nie rozwiąże wszystkich problemów . Profilaktyka stomatologiczna wymaga dobrego finansowania, ale przede wszystkim wymaga dobrej edukacji. Chyba wszyscy musimy się trochę uderzyć w piersi, że do stomatologa częściej chodzimy, gdy boli, a zbyt rzadko gdy jeszcze nie boli - przekonuje Bartosz Arłukowicz.

 

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

POLECAMY W SERWISACH