PARTNER PORTALU
partner portalu

Premier (?) Ewa Kopacz a kwestia stomatologii

ŁS
05-09-2014, 07:56
Premier (?) Ewa Kopacz a kwestia stomatologii Czy Ewa Kopacz (z lewej) zastąpi Donalda Tuska i czy jako premier zrobi więcej dla stomatologii niż jako minister zdrowia? (fot. PTWP)
Wracamy do przeszłości, aby wybiec nieco w przyszłość. Ewa Kopacz, prawdopodobnie przyszła premier Polski, na sprawach związanych ze zdrowiem, powinna znać się jak mało kto, wszak jest lekarzem. Czy była szefowa resortu zdrowia (lata 2007-2011), aktualnie marszałkini Sejmu, w ostatnich latach zrobiła coś dla poprawy opieki stomatologicznej albo sytuacji lekarzy dentystów w kraju? Postanowiliśmy to sprawdzić.

Dzieci priorytetem...

21 maja 2009 roku Ewa Kopacz podpisała rozporządzenie, które określiło, że stomatologia dziecięca znalazła się wśród priorytetowych dziedzin medycyny. Decyzja słuszna, ale niestety nie podjęta z rozsądku, czy w efekcie merytorycznej dyskusji zainicjowanej przez Kopacz. Na liście znalazła się głównie dzięki czujności Rzecznika Praw Dziecka, który rzutem na taśmę zaapelował o wpisanie na nią stomatologii dziecięcej.
Kilka lat później Ewa Kopacz, w sprawie zębów dzieci, ponownie została wywołana do tablicy.

- Przedstawimy pakiet nowych rozwiązań, które mają usprawnić opiekę medyczną w szkołach i zwiększyć dostęp do stomatologii - mówiła w 2011 roku minister zdrowia.

Nowe rozwiązania miały być przedstawione w ciągu kilku tygodni. - Położymy na pewno nacisk na opiekę stomatologiczną. Chciałabym, żeby miała zdecydowanie szerszy wymiar, jeżeli chodzi o dzieci - mówiła Kopacz. Jak to się skończyło, wszyscy wiemy.

...ale czy na pewno?

Ewa Kopacz była prawdopodobnie pierwszym ministrem zdrowia, który musiał dokładnie sprawdzić czym jest dentobus. Choć starania o zakup mobilnych centrów dentystycznych przez MZ sięgają wielu lat wcześniej, to za sprawą ofensywy (znów) Marka Michalaka, Rzecznika Praw Dziecka oraz prof. Barbary Adamowicz-Klepalskiej,ówczesnego konsultanta krajowego ds. stomatologii dziecięcej, idea dentobusów nabrała szerszego rozgłosu. Ewa Kopacz wielokrotnie była adresatem apeli o zakup choćby jednego dentobusu. Była zasypywana tragicznymi statystykami dotyczącymi stanu zębów dzieci i pomysłami jak rozwiązać ten problem. Przykłady udanych praktyk ze Szwecji czy Norwegii nie były jednak dla Kopacz wystarczającym argumentem.

Spór o RTG

Czasy urzędowania Ewy Kopacz na Miodowej zbiegły się z decyzją o tym, że aparat rentgenowski, musi znaleźć się w każdym gabinecie, który chce mieć kontrakt z NFZ. Pod koniec 2009 roku pojawiła się niespodziewana informacja (były takie pomysły, ale zaplanowane na kolejne lata), że dentysta bez rtg w gabinecie, od nowego roku, nie będzie mógł liczyć na kontrakt z Funduszem. Dentyści byli wściekli. Ostatecznie pod wpływem apeli - Ewa Kopacz „pozwoliła" na kontraktowanie świadczeń w 2010 roku na starych zasadach. Jednocześnie mówiła: „W kolejnych latach czekają nas zmiany. Tu warto się zastanowić w przyszłości, jakie powinniśmy postawić sobie wymogi. Czy idziemy w dół i obniżamy jakość, czy podnosimy jakość. Wszystko to musi być nie w oderwaniu od rzeczywistości".

POLECAMY W SERWISACH