PARTNER PORTALU
partner portalu

Kwadratura szkolnych gabinetów dentystycznych

GP, ms
24-12-2014, 08:03
Kwadratura szkolnych gabinetów dentystycznych Dzieci w szkołąch bez dentysty (foto: freedigitalphotos)
Premier Ewa Kopacz, przy wtórujących jej politykach różnych opcji politycznych, chce powrotu gabinetów dentystycznych do szkół. To za mało, żeby stało się coś co jest niemożliwe.

Powszechny widok funkcjonującego gabinetu dentystycznego w szkole skutecznie blokowany jest przez przepisy NFZ, które w procesie kontraktowania nie premiują dentystów, chcących leczyć zęby uczniom w miejscu pobierania przez nich nauki.
Na przegranej pozycji znajduje się gabinet dentystyczny, który - zgodnie z ogólnymi zasadami powinien pracować popołudniami i w soboty, a więc w czasie kiedy uczniowie z reguły przebywają poza placówkami oświatowymi.

Dodatkowych punktów biorący udział w konkursie świadczeń gabinet szkolny nie dostanie także za sprzęt rtg, bo w zasadzie taki na terenie szkół nie powinien pracować. To wystarczające powody, dla których właściciel szkolnego gabinetu dentystycznego przegra rywalizację o kontrakt z innymi świadczeniodawcami starającymi się o publiczne pieniądze.

Walka ta może być wygrana tylko w sytuacji gdy w okolicy nie ma gabinetów dentystycznych świadczących usługi dla dzieci i młodzieży. To jednak iluzoryczna opcja, gdyż tam gdzie nie ma dentystów chętnych do współpracy z NFZ, nie ma także odpowiedniego rynku na komercyjne usługi dentystyczne, a w takich miejscach sam kontrakt z publicznym płatnikiem to za mało, aby utrzymać gabinet.

Na zmiany trudno liczyć, skoro NFZ nie ma zamiaru zweryfikować zasad zawierania kontraktów. Mówi się tylko o możliwości podpisywania umów obejmujących cząstkowe etaty przeliczeniowe. To za mało, żeby przywrócić życie w szkolnych gabinetach dentystycznych. Trudno dziwić się Funduszowi, że woli kontraktować usługi w ośrodkach lepiej wyposażonych w sprzęt i kadrę medyczną niż płacić za przeglądy stomatologiczne i podstawowe zabiegi w wyalienowanych gabinetach szkolnych i to więcej niż zwykł płacić.

Problem jednak w tym jak przekonać dzieci i ich rodziców do regularnego odwiedzania dentysty usytuowanego w mieście oddalonym od miejsca zamieszkania nieraz dziesiątki kilometrów.

Okazuje się jednak, że pat panuje nie tylko w regionach wiejskich. Jak podaje Gazeta Prawna, na terenie Krakowa stomatolodzy przyjmują tylko w 25 szkołach, a ponad 30 w pełni wyposażonych gabinetów stoi pustych. W Zachodniopomorskiem jest zaledwie 11 gabinetów szkolnych, w województwie mazowieckim - 13. W województwie lubelskim funkcjonuje ponoć 260 szkolnych gabinetów dentystycznych, ale tam dentyści zgodzili się dobrowolnie na obniżenie wartości kontraktów prawie o połowę z 12 do 7 tys. punktów - wylicza GP.

Jedyna szansa w dofinansowaniu usług stomatologicznych realizowanych na terenie szkół przez samorząd. Pieniądze z budżetów gminnych są jednak zbyt małe, aby postulat Ewy Kopacz został chociażby w niewielkim stopniu spełniony.

Podobał się artykuł? Podziel się!

POLECAMY W SERWISACH