PARTNER PORTALU
partner portalu

I kto powiedział, że stomatologów jest za dużo – komentarz Andrzeja Cisły

ms
17-02-2017, 08:04
I kto powiedział, że stomatologów jest za dużo – komentarz Andrzeja Cisły Dentystów w sam raz? (foto: pixabay)
Materiał infoDENT24.pl o zapotrzebowaniu na lekarzy dentystów Kto wymyślił, że jest za dużo dentystów? zainspirował Andrzeja Cisłę wiceprezesa WIL i przewodniczącego KS WIL, który na stronie Autonomia Stomatologów opublikował rozbudowany komentarz.

Oto wpis Andrzeja Cisły.

infoDENT24.pl  opublikował artykuł, w którym wskazuje na wyniki analiz przygotowanych przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Dane zbierano w ramach programu "Barometr zawodów". Z przytoczonych danych można podobno wysnuć wnioski co do tego czy lekarzy (w tym lekarzy dentystów) jest mało, dużo, czy w sam raz. Wnioski takie opierać miałyby się na relacji poszukujących pracy do ofert pracy w poszczególnych powiatach.

W tym kontekście redakcja infoDENT24.pl zadaje dość przewrotne pytanie "i kto powiedział, że stomatologów jest za dużo?"
Redakcję trudno podejrzewać o szerzenie taniego populizmu - ten artykuł trzeba potraktować jako zaznaczenie do jakich wniosków może doprowadzić proste spojrzenie na liczby nie podparte żadną metodologiczną refleksją. Redakcja zresztą czyni wprost stosowne zastrzeżenie.

To co piszę dalej dotyczy w szczególności stomatologów, ale i rynku lekarzy (medycyny) też nie można z podobnych względów opisywać zestawieniem relacji podaży i popytu na pracę.

Jak więc wspomniałem, dokonywanie analiz i wyciąganie wniosków strategicznych bez należytej metodologii nie prowadzi na ogół do niczego dobrego. Łatwo dodać dwa do dwóch i uzyskać  przysłowiowe dwadzieścia dwa.

To co powinno się zrobić, to odniesienie  modelu pracy jaką się analizuje do modelu pracy panującego na rynku.

Weźmy dla przykładu informatyków, czyli jak my – „specjalistów". Otóż modelem wykonywania zadań jest tam praca najemna. Każdy spec szuka rzecz jasna coraz lepszego zajęcia, są całe rozwinięte strategie budowania pozycji w branży, ale sam informatyk - co do zasady - nie stworzy sobie firmy, która zawojuje rynek. Dlatego do pewnego poziomu specjalizacji w tej branży można poszukiwać punktu równowagi pomiędzy oferującymi pracę, a szukającymi pracy na oficjalnym rynku pracy.

W naszej profesji modelem docelowym jest albo wykreowanie własnej praktyki, coraz częściej podmiotu opartego na małej spółce lub praca samozatrudnionego specjalisty w mającej naprawdę dobrze ugruntowaną pozycję dużej prywatnej klinice. 

Dla takiego modelu wykonywania zawodu nie prowadzone są statystyki poszukiwania pracy: duże specjalistyczne kliniki szukają narybku lub specjalistów najczęściej przez kontakty branżowe, a nie przez urzędy pracy.

Tak samo lekarze dentyści, którzy poczują, że pod względem umiejętności "stanęli na nogach" nie idą do urzędu pracy, tylko szukają sami, albo w niewielkiej grupie, miejsca na założenie poradni.

Następnym dowodem nieprzystawania stomatologii do takich modeli badawczych jest procent migrujących zarobkowo. Tego co budujemy nie da się „wyeksportować", zwinąć w jednym miejscu i rozwinąć z powodzeniem w innym. Stąd konieczność przenosin z miasta do miasta jest na pewno dla lekarza mającego rozwinięta praktykę sytuacją, co do zasady wyjątkową.

SŁOWA KLUCZOWE
Andrzej Cisło   rynek pracy  

POLECAMY W SERWISACH