PARTNER PORTALU
partner portalu

Wojciech Fąferko: rządowy zakaz sprzedaży „śmieciowego jedzenia” w szkołach dobry, ale…

Guarana/szaft
28-10-2014, 12:17
Wojciech Fąferko: rządowy zakaz sprzedaży „śmieciowego jedzenia” w szkołach dobry, ale… Na zdjęciu lek. stom. Wojciech Fąferko (fot. Dentim Clinic)
- Wprowadzoną ustawą przestajemy dokarmiać bakterie w jamie ustnej i to dosłownie. Jest to więc rozwiązanie, które dopiero w przypadku tego schorzenia zacznie działać w perspektywie kilku najbliższych lat. Teraz palącym problemem jest, co zrobić z dziesiątkami tysięcy dzieci mającymi próchnicę. Konieczna jest edukacja i dzieci i rodziców. Tych ostatnich także w zakresie wyboru gabinetu dla dziecka, tak aby nie trafiało ono z marszu na bolesny zabieg wywołujący traumę i niechęć do leczenia – przekonuje lek. stom. Wojciech Fąferko z Dentim Clinic w Katowicach.

Aż 68 proc. rodziców daje dzieciom kieszonkowe na jedzenie w szkolnym sklepiku. Blisko połowa (43 proc.) nie ma jednak bladego pojęcia o tym, co dzieci kupują i jedzą. 32 proc. jest natomiast świadoma tego, że na szkolną dietę dziecka składają się: gazowane napoje, chipsy i słodycze - wynika z sondy jaką Dentim Clinic przeprowadziło 2 lata temu wśród rodziców dzieci w wieku szkolnym.

Teraz jednak z tym koniec. Sejm zadecydował o wprowadzeniu zakazu sprzedaży tzw. „śmieciowego jedzenia" w szkolnych sklepikach. Oznacza to, że ze sklepowych półek znikną produkty zawierające tłuszcze nasycone, sól i przede wszystkim cukier. Jak zapowiada rząd, celem zmian jest ograniczenie dostępu dzieci do produktów spożywczych, które mogą mieć wpływ na rozwój oraz zdrowie najmłodszych.

Zmianom w ustawie kibicują dentyści. Ich zdaniem nowelizacja może mieć wpływ na zmniejszenie liczby dzieci, u których dziś diagnozuje się próchnicę - Próchnica, podobnie jak otyłość, jest chorobą dietozależną. Zakaz sprzedaży takich produktów jak napoje energetyczne, słodkie oranżady czy generalnie słodycze odcina lub chociaż ogranicza dzieciom dostęp do czynnika, który powoduje rozwój poważnej choroby. Zakaz, pod warunkiem, że będzie przestrzegany, może w najbliższych pięciu latach przyczynić się do zmniejszenia liczby dzieci z próchnicą - mówi lek. stom. Wojciech Fąferko z Dentim Clinic w Katowicach.

- To jednak dopiero początek koniecznych zmian - dodaje specjalista. Zdaniem dentysty, sam zakaz ograniczy wśród dzieci spożycie słodyczy, jednak dopiero odpowiedni program profilaktyczny, jest w stanie naprawić już wyrządzone szkody. Tego jednak wciąż brak.

- Od lat istnieje potrzeba wprowadzenia w polskich szkołach specjalistycznego programu profilaktycznego i edukacyjnego, który koncentrowałby się na upowszechnianiu wiedzy o higienie, ale także na leczeniu próchnicy w jej wczesnym stadium rozwoju. Dziś u dzieci nie wykonuje się powszechnie bezpłatnych i obowiązkowych przeglądów stomatologicznych, brakuje także szkolnych gabinetów, nawet w najprostszej, mobilnej wersji - mówi dr Fąferko

Tymczasem próchnica wśród dzieci jest wciąż ogromnym problemem. 80 proc. dzieci w wieku 6-12 lat ma zajęte nią aż 3-4 zęby. Najczęściej schorzenie dotyka chłopców - aż 82 proc. - podaje IPSOS w raporcie z 2014 roku. Nie lepiej wygląda sytuacja wśród przedszkolaków. Polscy sześciolatkowie mają jeden z najwyższych wskaźników intensywności próchnicy w Europie, sięga on aż 5,1 proc. Daleko nam do Dani, USA, a nawet Ugandy, gdzie ten wskaźnik mieści się w przedziale 0,8 - 3 proc - podaje w raporcie Światowa Organizacja Zdrowia (WHO).

Z kolei brak odpowiedniej edukacji i profilaktyki sprawia, że wśród najmłodszych kuleje nawet podstawowa higiena jamy ustnej. 98 proc. rodziców przyznaje, że ich dziecko nie zabiera do szkoły szczoteczki do zębów. Tylko w 54 proc. przypadków, dzieci myją zęby zaraz po powrocie ze szkoły. W ponad 40 proc. dopiero przed snem. Zaledwie 3 proc. rodziców twierdzi, że ich dziecko miało w szkole kontakt z higienistką stomatologiczną, aż 74 proc. uczy dzieci higieny samodzielnie - wynika z sondy Dentim Clinic.

 

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

POLECAMY W SERWISACH