• jobDent jobDENT
    giełda pracy

    najnowsze oferty pracy

    Szukam pracy

  • kursDent kursDENT
    szukaj szkoleń

    najnowsze oferty szkoleń

PARTNER PORTALU
partner portalu

Halina Marszał – Sroczyńska – dentystka, dzięki której idea Orderu Uśmiechu ma sens

ms
21-09-2017, 11:28
Halina Marszał – Sroczyńska – dentystka, dzięki której idea Orderu Uśmiechu ma sens Halina Marszał – Sroczyńska (foto: archiwum)
Małe i większe miejscowości przemierzają 21 września 2017 r. barwne korowody, a dzieci z uśmiechem przypominają swoich przyjaciół, których uhonorowały Orderem Uśmiechu. Okazja ku temu jest niecodzienna - Światowy Dzień Orderu Uśmiechu. Jeśli mowa o wypróbowanych przyjaciołach dzieci – należy wśród nich wskazać na dentystkę Halinę Marszał – Sroczyńską, chociaż ona sama z pewnością woli pochylić się nad kolejnym dzieckiem potrzebującym pomocy niż w sposób szczególny celebrować Światowy Dzień Orderu Uśmiechu.

 


Suchy przekaz wygląda tak

Halina Marszał-Sroczyńska ukończyła Wydział Stomatologii Akademii Medycznej w Poznaniu w 1972. Razem z mężem Zenonem Sroczyńskim ufundowała w 1999 Fundację Haliny Sroczyńskiej z siedzibą w Opatówku, której celem jest: pomoc dzieciom i młodzieży, podopiecznym różnych placówek oraz osobom prywatnym znajdującym się w trudnej sytuacji życiowej oraz ofiarom wypadków komunikacyjnych. Z pomocy Haliny Sroczyńskiej skorzystało kilka tysięcy dzieci.

3 czerwca 1997 r., na wniosek dzieci z Domu Dziecka w Liskowie, została Kawalerem Orderu Uśmiechu otrzymując legitymację z numerem 514; w 2000 r. została członkiem Międzynarodowej Kapituły Orderu Uśmiechu, w 2005 r. członkiem jej Zarządu, zaś od 19 stycznia 2007 r. pełni funkcję wicekanclerza.

Piękna prawda kryje się w słowach Haliny Marszał-Sroczyńskiej, może nie tyle w słowach, co w jej czynach. Warto przeczytać kilka wzruszających zdań, które muszą chwycić za każde szczere serce.

- Jestem stomatologiem, przepracowałam w wiejskim ośrodku zdrowia dwadzieścia pięć lat. Bardzo lubiłam leczyć dzieci. Wiem, że często straszy się w domu dentystą... Zawsze starałam się, by wizyta w moim gabinecie nie stresowała. Musiałam zainteresować małego pacjenta czymś innym, by pozbył się strachu. Wtedy nauczyłam się byt cierpliwa. Mimo że nieraz zabieg trwał zaledwie minutę, ale przekonywanie, uspokajanie dziecka zajmowało więcej czasu.

Nieraz wydłużała się kolejka, denerwowali się rodzice. Nigdy nie pozwoliłam krzyczeć na ich pociechy. Od momentu, gdy mój mąż zaczął rozwijać swój biznes, zaczęliśmy dysponował większymi środkami finansowymi. Postanowiłam dzielić się nimi z innymi. Pierwsze kroki skierowaliśmy do domu dziecka w miejscowości Liskowo, niedaleko Opatówka, gdzie mieszkałam.

Jak dobra ciocia chodziłam z prezentami, z pieniędzmi, wszyscy mnie chwalili, dziękowali za dobroć. Szybko doszłam do wniosku, że przecież muszę dać coś od siebie, bo jak na razie korzystałam z pieniędzy, które zarabiał mój małżonek.

Mogłam dać swój czas, uśmiech, swoje zainteresowanie. Gdy zaczęłam coraz więcej czasu spędzać z dziećmi, zauważyłam, że nie czekają one na prezenty, tylko czekają na mnie.

Udało mi się jedną z rodzin dysfunkcyjnych, z Opatówka, której dziecko było od półtora roku w domu dziecka, wyciągnąć z nałogu alkoholowego. Dziecko dawno wróciło do domu. Dagmara jest z rodzicami od wielu lat.

Moim przesłaniem jest, aby wszystko robić dla utrzymania więzów rodzinnych, a tam gdzie jest rodzina dysfunkcyjna, ale da się coś z nią zrobić, to tak pracować, aby dzieci do niej wróciły albo nie były od niej zabierane. Sama wprowadziłam taką rodzinę do własnego domu, gdzie dzieci były myte, karmione, wychowywały się z moimi, a rodzice mieli pracę.

SŁOWA KLUCZOWE
wolontariat   stomatologia dziecięca  

POLECAMY W SERWISACH