PARTNER PORTALU
partner portalu

Wizerunek lekarza i lekarza dentysty w ocenie GIODO: Ktoś tutaj gra nie fair.

ms
18-04-2016, 08:28
Wizerunek lekarza i lekarza dentysty w ocenie GIODO: Ktoś tutaj gra nie fair. Dane dentysty w sieci bez ochrony? (foto: pixabay)
Do takiego przekonania doszedł Andrzej Cisło, wiceprezes WIL, po lekturze – opisanego przez infoDENT24.pl - przypadku zamieszczenia w internecie opinii (i danych) o lekarce. Andrzej Cisło skrytykował reakcję na ten fakt GIODO, który odmówił skarżącej prawa do usunięcia z sieci kwestionowanych przez nią informacji.

Całe zdarzenie opisaliśmy w materiale Trudno usunąć z internetu dane o medykach.

Wiceprezes Wielkopolskiej Izby Lekarskiej i przewodniczący KS WIL nie może pogodzić się z faktem, że portal opinii o lekarzach i lekarzach dentystach, przyłapany na niedopełnieniu obowiązku wobec skarżącej się do GIODO lekarki (niepowiadomienie o fakcie przetwarzania jej danych), jak gdyby nic uczynił to po… 6 latach od momentu powstanie takiej konieczności. Prawdą jest, że GIODO zareagował, zawiadamiając o tym uchybieniu prokuraturę, jednak nie o taką reakcję chodziło Andrzejowi Ciśle. Pisze on: z decyzji GIODO wynika, iż można cynicznie olewać ten obowiązek i świetnie prosperować, a w razie gdy sprawa się wyda, spełnić ten obowiązek po 6 latach!

Właściciel portalu Autonomia Stomatologów wyjaśnia, że zawiadomienie prokuratury, dotyczące jednostkowego przypadku, jest uzasadnione w stosunku do osób, które jednostkowym czynem coś przeskrobały lub czegoś nie dopełniły. GIODO, jako organ państwowy, musi wiedzieć, że to co zgłosił prokuraturze to nie jest „wpadka" portalu tylko przemyślany organizacyjny i strukturalny fundament tego rodzaju działalności.

Autor polemiki przytacza stanowisko GIODO, zgodnie z którym przesłanka legalizacyjna (przetwarzanie danych nie może naruszać praw osoby) dotyczy praw osobistych, a oceny wystawiane na portalu dotyczą spraw zawodowych. - To rozróżnienie wydaje się mocno dyskusyjne - trudno zgodzić się z tezą, że negatywna opinia zawodowa o lekarzu nie rzutuje na jego ogólny wizerunek w lokalnej społeczności – uważa Andrzej Cisło.

Wiceprezes WIL opisuje przy okazji aktywność portalu znanylekarz.pl. Uważa on, że do uznania administratora należy ocena, czy wpis godzi, czy nie godzi w regulamin i dlatego tolerowanie takich praktyk jest de facto oddaniem części niezależności zawodowej lekarzy i lekarzy dentystów w ręce jednej spółki.

Andrzej Cisło nadmienił także, iż lekarze reklamujący portal (są takie osoby) łamią Kodeks Etyki Lekarskiej, a dokładnie jego - być może dyskusyjną, ale obowiązującą zasadę niewykorzystywania wizerunku medyka do celów komercyjnych. - Może nie są tego świadomi, ale od tego są organy izbowe, aby im to przypomnieć lub uświadomić. Wszyscy o tym wiedzą a nikt z tym nic nie robi. Zamiast tego z gorliwością godną lepszej sprawy goni się lekarzy reklamujących pasty do zębów – punktuje wiceprezes WIL.

Podobał się artykuł? Podziel się!

POLECAMY W SERWISACH