PARTNER PORTALU
partner portalu

Umowa o pracę, czy umowa o dzieło - dylemat, który coraz częściej ma finał w sądzie

ms
11-03-2014, 12:40
Umowa o pracę, czy umowa o dzieło - dylemat, który coraz częściej ma finał w sądzie Umowa o pracę, czy umowa o dzieło - dylemat, który coraz częściej ma finał w sądzie (foto: sxc.hu)
Technik dentystyczny twierdził, że wykonywał na rzecz pracowni protetycznej roboty na podstawie umowy o pracę. Fakt wykonywania pracy potwierdził właściciel pracowni, jednakże odbywało się to na podstawie ustnej umowy o dzieło. Kto ma rację?

Racja wykonującego zlecenie, ale czy pracownika?

Technik dentystyczny wykonywał u pozwanego pracę w wymiarze 8 godzin na dobę i 40 godzin w przeciętnym pięciodniowym tygodniu pracy, uzyskując wynagrodzenie miesięczne w wysokości 2,5 tys. zł. Praca była świadczona w siedzibie podmiotu wypłacającego należność za wykonywaną pracę.
Powód zobowiązał się do wykonywania na rzecz pracodawcy pracy pomocnika technika protetyki pod jego kierownictwem, w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę. Powód stawiał się do pracy codziennie od poniedziałku do piątku, a pracę wykonywał w godzinach 8.00 - 16.00.
Jeśli wymagały tego okoliczności powód pracował także w soboty i niejednokrotnie w niedzielę. Także w dni powszednie zdarzało się, że powód pracował dłużej niż 8 godzin.
Pozwany nadzorował jego pracę, wydając mu często polecenia, uwagi jak i określając miejsce pracy.

Pozwany polecił powodowi przyniesienie świadectwa pracy z poprzedniej pracy, którego nie chciał zwrócić powodowi przez pół roku.
Technik dentystyczny uzyskał od pozwanego podbitą legitymację ubezpieczeniową, miał zatem prawo uważać, że pozwany zatrudnił go, a przede wszystkim zgłosił do ZUS i do urzędu skarbowego.
Okazało się też, że pozwany nie chciał wydać powodowi umowy o pracę, tłumacząc to brakiem przygotowania dokumentów przez jego księgową. Zapewniał jednocześnie, że księgowa w niedługim czasie stosowne dokumenty przygotuje.

To wszystko, w ocenie powoda, przemawiało za standardową umową o pracę.

Racja wystawiającego zlecenie, ale czy pracodawcy?

Umowa była umową rezultatu, której przedmiotem miał być efekt działań zleceniobiorcy, nie zaś sam fakt starannego wykonywania czynności.

Nieprawdą są twierdzenia powoda, że wykonywał on pracę pod kierownictwem pozwanego, w miejscu i czasie przez niego wyznaczonym, a ponadto codziennie w godzinach od 8 do 16.

Pozwany przyznał, że charakter świadczonych przez powoda usług wymagał, aby wykonywał on wyroby dentystyczne w pracowni pozwanego, gdyż tylko za pomocą odpowiednich do tego urządzeń i materiałów mógł wykonywać protezy, koronki, niemożliwym zatem było ażeby powód świadczył usługi na rzecz pozwanego np. w swoim domu.

Pozwany nigdy jednak nie wymagał od powoda ażeby spędzał w jego pracowni 8 godzin dziennie. Powód sam sobie organizował spędzany w laboratorium czas, który był mu niezbędny na wykonanie dzieła. Sam przyznał w pozwie, że wyroby dentystyczne wykonywał czasem w soboty lub niedziele i nie było to podstawą do dodatkowego naliczania wynagrodzenia, natomiast w razie braku zamówień nie pojawiał się w laboratorium przez okres kilku dni. Wówczas w razie otrzymania zlecenia, pozwany dzwonił do powoda z prośbą o wykonanie wyrobu z metalu. W pracowni pozwanego nie było listy obecności i pozwany w żaden inny sposób nie ewidencjonował czasu pracy powoda, a powód nie musiał zgłaszać w żaden sposób swojej obecności w pracowni.

SŁOWA KLUCZOWE
technik dentystyczny   sąd   zatrudnienie   umowa o dzieło  

POLECAMY W SERWISACH