PARTNER PORTALU
partner portalu

Słowo klinika w nazwie praktyki stomatologicznej jest bezprawne

kan
15-05-2017, 13:16
Słowo klinika w nazwie praktyki stomatologicznej jest bezprawne Lepiej nie nazywać swojej praktyki "kliniką", bo trzeba będzie nazwę zmienić (fot. pixabay)
Słowo "klinika" w nazwie praktyki stomatologicznej większości przypadków jest naruszeniem prawa, gdyż nie są spełnione wymogi ustawy o działalności leczniczej. To nic innego jak przejaw nieuczciwej konkurencji, wyjaśnia Mikołaj Lech, prawnik specjalizujący się w zwalczaniu nieuczciwej konkurencji i prawie autorskim.

Określenie klinika budzi pozytywne skojarzenia, więc dentyści chętnie nazywają tak swoje gabinety. Tyle że prawo precyzyjnie określa, kiedy używanie takich nazw jest dozwolone, a kiedy nie - pisze Mikołaj Lech rzecznik patentowy na portalu Lexmonitor.pl

Otóż słowo „klinika” albo „kliniczny” jest prawnie uzasadnione w nazwie jedynie w przypadku podmiotów leczniczych, które są prowadzone przez uczelnie medyczne lub z nimi współpracują. Klinikami są więc szpitale i oddziały należące do uniwersytetów medycznych. Ustawa wskazuje również, że w klinikach poza działalnością typowo leczniczą odbywa się kształcenie studentów w zawodach medycznych. Stąd nie każda placówka lecznicza może się nazwać „kliniką”, infoDENT24.pl niejednokrotnie o tym informował.

Mimo że mało która może, wiele gabinetów chętnie po ten termin sięga przy tworzeniu nazwy, gdyż  ustawa o działalności leczniczej nie przewiduje kar za nieuprawnione używanie tego słowa. Nic więc dziwnego, że od placówek z "kliniką" w nazwie aż się roi w internecie. Jednak wystarcza pobieżna analiza, by stwierdzić, że większość z nich łamie prawo, stwierdza Mikołaj Lech.  

Izby lekarskie walczą z tym zjawiskiem na dwa sposoby. Po pierwsze izba lekarska może wszcząć postępowanie dyscyplinarne przeciwko dentyście. Problem w tym, że wiele z takich placówek leczniczych jest prowadzonych przez przedsiębiorców, którzy zatrudniają lekarzy.

W takiej sytuacji o prawdopodobnym naruszeniu prawa mogą również zawiadomić organy rejestrujące podmioty lecznicze. W tym przypadku będzie to miejscowy wojewoda, który występuje z żądaniem udokumentowania, że placówka ma prawo używać słowa "klinika" czy "kliniczny". Po takiej interwencji większość obiektów szybko zmienia nazwę, zauważa prawnik.

A co z angielskim „clinic”, czy w ten sposób można obejść prawo?

Ustawa o działalności leczniczej nie zakazuje używania synonimów, a także tłumaczeń słowa klinika. Z tego powodu przedsiębiorcy próbują obejść prawo używając angielskiej nazwy „clinic”.  Jednak zdaniem Mikołaja Lecha będzie to nic innego, jak oferowanie i reklamowanie usług, w sposób mogący wprowadzać w błąd konsumentów, a to czyn nieuczciwej konkurencji,  Oczywiste jest bowiem, że pacjent zainteresowany skorzystaniem z usług stomatologa, widząc określenie „clinic” przetłumaczy je jako klinika. W końcu ponad 60 proc. Polaków posługuje się językiem angielskim w sposób przynajmniej komunikatywny.

Czy w takim razie rejestracja znaku towarowego w Urzędzie Patentowym RP uprawnia do używania słowa "klinika", "clinic" lub "kliniczny", zastanawia się prawnik.

Może się tak zdarzyć, że właściciel placówki medycznej postanowi „zalegalizować” używanie słowa "klinika" poprzez rejestrację swojego znaku towarowego w Urzędzie Patentowym. Ustawa prawo własności przemysłowej mówi, że: "przez uzyskanie prawa ochronnego nabywa się prawo wyłącznego używania znaku towarowego w sposób zarobkowy lub zawodowy na całym obszarze Rzeczypospolitej Polskiej"

POLECAMY W SERWISACH