Partner portalu partner portalu partner portalu

Samorząd lekarzy i lekarzy dentystów, czyli ile jest cukru w cukrze

ms
19-01-2016, 09:13
Samorząd lekarzy i lekarzy dentystów, czyli ile jest cukru w cukrze Autonomia stomatologów. Jaka? (foto: freeimages)
Autorem tego tekstu jest lek. dent. Andrzej Cisło, a fakt ten gwarantuje czytelnikom poznanie nietuzinkowych tez i niebanalnych wniosków. Wiceprezes WIL sugeruje, że organy izb lekarskich powinny składać się w równych częściach z lekarzy i lekarzy dentystów.

Redakcja infoEDNT24.pl nie jest uprawniona do komentowania odważnego toku myślenia, chociaż zważywszy na podaną argumentację – należałoby uznać, że wprowadzanie jakichkolwiek parytetów nie powinno mieć miejsca. Autor stanowiska przedstawia jednak inną propozycję.

Andrzej Cisło od miesiąca zabiegał u prezesa NRL o uzyskanie odpowiedzi na pytanie kogo na zjazdach reprezentują lekarze, a kogo lekarze dentyści.

Tę delikatną kwestię naświetlił mecenas Wojciech Idaszak z Zespołu Radców Prawnych NIL. W relacji Andrzeja Cisły odpowiedź była taka: wobec nieuregulowania tego przez ustawodawcę wprost, przyjąć należy, że każdy z delegatów reprezentuje członków samorządu, czyli i lekarzy i lekarzy dentystów.

Taka opinia stała się przyczynkiem do autorskiej interpretacji uzyskanej odpowiedzi. Andrzej Cisło napisał m.in.:

Skupmy się chwilę i pomyślmy, bo przełom mamy w zasięgu ręki: skoro ustawodawca uważa, że lekarz (medycyny) może równie dobrze reprezentować lekarzy dentystów jak sami lekarze dentyści, to na zasadzie symetrii przyjąć należy, że lekarz dentysta może reprezentować lekarzy (medycyny) równie dobrze i kompetentnie jak sami lekarze (medycyny).

Więc skoro reprezentacja jednego zawodu przez przedstawicieli drugiego jest w pełni ekwiwalentna i zastępowalna, to jaki sens ma utrzymywanie w ustawie zasady, że organy składają się w 78 proc. z lekarzy a w 22proc. ze stomatologów?

Może po prostu zmienić w ustawie dosłownie jedno zdanie (dokładnie w art.12 ust. 3) i napisać, że organy izb lekarskich składają się w równych częściach z lekarzy i lekarzy dentystów?

W tym momencie … skończyłaby się cała kilkunastoletnia dyskusja o autonomii. Autonomię przyznaje się mniejszościom, a skoro byłoby nas w izbach z lekarzami tyle samo, to znikłoby w tej dyskusji pojęcie mniejszości.

Proste, tanie, higieniczne i sprawiedliwe i zgodne z wizją ustawodawcy rozwiązanie. Prawdziwa, a nie udawana spółka dwóch (...) równych sobie zawodów. Żadnych innych gwarancji nie potrzebujemy. Nawet może zniknąć z ustawy zapis, że co najmniej jednym z wiceprzewodniczących każdego organu musi być stomatolog. Jak nas będzie fifty-fifty nie będzie z tym żadnego problemu.

No i wtedy właśnie pozycja każdego z dwu zawodów w izbie będzie pochodną nie jakiegoś zapisu ustawy, a zwartości wewnętrznej przedstawicieli tego zawodu.

Co więcej, nikt nie będzie musiał rozpoczynać przemówienia od zapewnień, że "oczywiście jest za wspólną izbą", no bo jakiż interes mieliby stomatolodzy w wychodzeniu z tak uczciwie i partnersko zdefiniowanego mariażu? Prawda?

A i obecni zaprzysięgli obrońcy wspólnej "po wieki i na amen i niezależnie od wszystkiego" z lekarzami izby, nie będą straszyć swych wyborców (kto wie - może i dzieci?) opowieściami o strasznych separatystach Stępniu i Ciśle, co to chcąc podobno oderwać dentystów od lekarzy, chcą tym samym zrobić z nich rzemieślników. (….)

Same plusy. Aha, no i niżej podpisany nie będzie musiał wysłuchiwać od swojej wielkopolskiej rady okręgowej „jak bardzo ta Rada wstydzi się za niego i jak się ta Rada cieszy, że większość w Polsce myśli, że kol. Cislo jest z Krakowa" (…).

 źródło: autonomia-dent.pl

POLECAMY W SERWISACH