PARTNER PORTALU
partner portalu

Pacjentka żądała od dentysty 241,5 tys. zł, a sama zapłaci 10,8 tys. zł

ms
02-01-2017, 12:36
Pacjentka żądała od dentysty 241,5 tys. zł, a sama zapłaci 10,8 tys. zł Niesłuszne oskarżenia wobec dentysty (foto: pixabay)
Nieudane wszczepienie implantów stało się przyczyną cierpień i zmusiło do kosztownych działań naprawczych – utrzymywała pacjentka, wnosząc o 241,5 tys. zł. Sąd zadecydował, że kobieta sama musi zapłacić dentyście 10,8 tys. zł.

Pacjentka twierdziła, że przed zabiegiem wszczepienia implantów nie uzyskała żadnych informacji na temat:
- przebiegu i planu leczenia, 
- wybranej metody, 
- niedogodności i ryzyka związanego z zabiegiem.

Po wstawieniu implantów kobieta zaczęła się uskarżać na:
- nieprzyjemny, metaliczny smak w ustach;
- drętwienie dolnej wargi;
- dolegliwości bólowe;
- stan zapalny wokół implantów;
- zawroty głowy;
- „przymglenia” świadomości;
- problemy z oczami i wzrokiem (mroczki w polu widzenia);
- opuchliznę wokół oczu;
- bóle gałek ocznych;
- problemy psychiczne, w tym stany lękowe i depresyjne, „czarne myśli” i znaczne obniżone poczucie własnej wartości.
Kobieta przed rozpoczęciem leczenia w klinice była bardzo dobrego stanu zdrowia, aktywnie uprawiała sport.

Zalecenia dentystów – konsultantów:
- usunięcie implantów;
- wdrożenie intensywnego leczenia;
- ponowne osadzenie nowych implantów.
Pomimo zastrzeżeń ze strony pacjentki, prowadzący ją dentysta stwierdził, że leczenie zostało zakończone. W tej sytuacji kobieta zażądała od niego 61,5 tys. zł - tytułem zwrotu wpłaconego świadczenia, 80 tys. zł – jako odszkodowanie oraz 100 tys. zł – w formule zadośćuczynienia. Razem czyni to 241,5 tys. zł.
Dentysta odmówił zapłaty.
Sprawa trafiła do sądu.

Ocena sytuacji dokonana przez dentystę
Pozwany wniósł o oddalenie powództwa. Utrzymywał, że przedstawił pacjentce różne warianty leczenia, uwzględniające stan jej zdrowia, a ta miała czas na podjęcie świadomej decyzji w tym zakresie.

W ocenie dentysty, roszczenia kobiety należy uznać za przedawnione, gdyż od momentu przeprowadzenia zasadniczego zabiegu, do chwili wniesienia powództwa minęło: dwa lata i dziewięć miesięcy.
Poza tym kobieta nie umożliwiła dentyście podjęcia jakichkolwiek czynności, które doprowadzić mogłyby do usunięcia zgłaszanych przez nią dolegliwości lub też skorygowania rzekomo nieprawidłowo wykonanego zabiegu. Pozwany podniósł, iż nie miał możliwości „naprawy, względnie wymiany” wykonanego przez niego dzieła, toteż nie może zostać obciążony negatywnymi konsekwencjami wynikającymi wyłącznie z biernej postawy powódki.

Według dentysty, kobieta może co najwyżej dochodzić zwrotu 38 tys. zł. Kwota ta stanowi równowartość wynagrodzenia za wykonany zabieg podniesienia dna zatoki szczękowej oraz wprowadzenia implantów (tylko ta umowa objęta została treścią oświadczenia powódki złożonego pisemnie).

SŁOWA KLUCZOWE
sąd   implanty   roszczenia pacjentów  

POLECAMY W SERWISACH