PARTNER PORTALU
partner portalu

Lekarz dentysta bezradny wobec hejterów?

ws
24-07-2015, 15:20
Lekarz dentysta bezradny wobec hejterów? Internet narzędzie walki z medykami (foto: pixabay)
Lekarz i lekarz dentysta to zawód zaufania publicznego o szczególnym znaczeniu, zatem osoby go wykonujące muszą się liczyć z krytycznymi opiniami na swój temat – taką tezę nie raz formułują sędziowie, ferujący wyroki w wytaczanych przez medyków sprawach o ochronę dóbr osobistych.

Prawnicy OIL w Gdańsku przypominają, że w orzecznictwie, zarówno sądów krajowych, jak i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, dotyczącym konfliktu między swobodą wypowiedzi a ochroną dóbr osobistych, nader często podnoszona jest podstawowa zasada: swoboda wypowiedzi to filar demokratycznego państwa.

Zdaniem wielu składów sędziowskich, ochrona dóbr osobistych nie jest jednakowa dla wszystkich, a zakres tej ochrony zależy od funkcji sprawowanej przez krytykowanych ludzi. Granice dopuszczalnej krytyki są szersze wobec polityków niż wobec osób prywatnych. W przeciwieństwie do tych ostatnich, ci pierwsi świadomie wystawiają każde swoje słowo i działanie na krytykę ze strony dziennikarzy i opinii publicznej i dlatego muszą w konsekwencji wykazywać się większym poziomem tolerancji.

Na szczęście nie może to być jednak swoboda nieograniczona i każda sprawa jest rozpatrywana indywidualnie.

Lekarz i lekarz dentysta, którzy zostaną obrażeni publicznie (np. na internetowych forach lub w prasie pisanej), mają dużo argumentów w sądzie, aby bronić swojego imienia, choć należy pamiętać, że każda sprawa będzie rozpatrywana indywidualnie.

W uzasadnieniu wyroku z 18 lutego 2005 r., podjętego przez siedmiu sędziów Sądu Najwyższego, zawarta jest wskazówka, że zarówno prawo do wolności wypowiedzi może, w określonych sytuacjach, podlegać ograniczeniom ze względu na inne prawa, ale w konkretnych okolicznościach prawo do ochrony czci będzie musiało ustąpić przed innymi prawami.

Jaką formę może przybrać ta społeczna kontrola? Oto przykład.

„Bada pacjentki na odwal i mówi następna, następna !!!! Okrutny babsztyl!!!”.

To opinia o pewnej lekarce, zamieszczona anonimowo na jednym z portali

– Co innego, kiedy osoba, którą mogę zidentyfikować, napisze, że nie jest zadowolona z mojej pomocy, a ja mogę się do tego odnieść. Co innego natomiast, kiedy ktoś anonimowo używa wobec mnie inwektyw nie podając nawet okoliczności naszego spotkania, którego w ogóle mogło przecież nie być, albo okoliczności tego spotkania wyglądały inaczej niż przedstawiono. Każdy powinien mieć możliwość odniesienia się do opinii na swój temat – mówił adwokat, broniący stanowiska pozywającej lekarki. Dodał on, że internet, w imię zasady swobody wypowiedzi, nie może być miejscem, w którym wolno naruszać bezkarnie czyjeś dobra osobiste, czy wręcz niszczyć osoby. Byłoby to wówczas doskonałe narzędzie dla podmiotów stosujących nieuczciwą konkurencję.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!
SŁOWA KLUCZOWE
internet   sąd   OIL w Gdańsku  

POLECAMY W SERWISACH