Partner portalu partner portalu partner portalu

Egzaltowanie powikłaniami po leczeniu stomatologicznym

js
23-02-2016, 10:09
Egzaltowanie powikłaniami po leczeniu stomatologicznym Wizyta u dentysty początkiem problemów (foto: pixabay)
Krzywda, zły los i niekompetencja sprzedają się lepiej niż wsparcie, szczęście i profesjonalizm. W stomatologii ma to wymiar skarg pacjentów, którzy wylewają żale na kiepskich, a przy tym chciwych dentystów. Temat ten podjął ostatnio Tygodnik Przegląd.

Tygodnik opisuje dwa przypadki, w których leczenie stomatologiczne miast ulgi i zadowolenia przyniosły cierpienie i zgryzoty.

Kobieta w wyniku naświetlania straciła zęby, cierpiała na zanik dziąseł. Pomóc miał wybitny specjalista z Warszawy od skomplikowanych przypadków protetycznych.

Skończyło się uszkodzonymi nerwami i przebitą na wylot żuchwą. Zgodnie z diagnozą, wydaną przez właściciela kliniki, pacjentka powinna się tak przemęczyć przez jakieś trzy lata, później miało być lepiej.

Biegły ocenił plan leczenia pacjentki jako amatorski, nieczytelny. Zignorowane zostały procedury leczenia m.in. nie wykonano pantomogramu, bo sprzęt był zepsuty! Implant spowodował kompresję nerwu z objawami porażenia i drętwienia. Ponoć dentysta, gdy wszczepiał implanty pacjentce, nie miał zdanych wszystkich egzaminów niezbędnych do wykonywania zawodu stomatologa (później te uprawienia uzyskał)!

Okręgowy sąd lekarski uznał dentystę winnego popełnienia błędu w sztuce lekarskiej. Stomatolog odwołał się do Naczelnego Sądu Lekarskiego, a na rozprawę nie przyszedł. Sprawą zająć się ma ponownie sąd okręgowy. Przedawnienie czynu następuje pięć lat po jego popełnieniu, czyli w sierpniu 2016 r.

Inny pacjent żali się: straciłem pieniądze i zdrowie. Dentysta złamał mi kilka zębów, doprowadził do stanów zapalnych, ostatecznie musiałem szukać pomocy u innych stomatologów. Problemem było już zdejmowanie starego mostu. (złamany został przy tym ząb). Nowy most przysporzył jeszcze więcej problemów. Po sześciu miesiącach most się ruszał. W jednym z zębów wytworzyła się zgorzel i trzeba było go leczyć kanałowo przez zacementowaną na trwałe koronę. Jednocześnie stwierdzono stan zapalny dziąseł.  Dentysta kilkakrotnie walczył z ruszającym się mostem. W trakcie interwencji złamały się kolejne dwa zęby.

Naczelny Sąd Lekarski uznał winę dentysty. Skazany złożył kasację do Izby Karnej Sądu Najwyższego. Została przyjęta. Sprawa wróciła do rozpoznania w okręgowym sądzie lekarskim. Karę upomnienia uchylono, a lekarz został uniewinniony. Według sądu, dentysta nie mógł podjąć się leczenia zgodnie z założonym przez siebie planem, gdyż w trakcie leczenia doszło do powikłań, co nie jest jego winą. Z braku dokumentacji nie dało się wyjaśnić, w którym gabinecie nieprofesjonalnie zacementowano most.

NSL nie zgodził się z tym orzeczeniem i nakazał ponowne rozpatrzenie skargi w sądzie pierwszej instancji. Sprawa została umorzona z powodu przedawnienia. Pacjent dochodzi praw na drodze cywilnej. Wystąpił o 80 tys. zł zadośćuczynienia i odszkodowania z tytułu trwałego uszczerbku na zdrowiu.

Więcej: tygodnikprzeglad.pl

SŁOWA KLUCZOWE
sąd   błąd dentysty   Naczelny Sąd Lekarski  

POLECAMY W SERWISACH