Partner portalu partner portalu partner portalu

Dentystka była pracownicą, czy nią nie była

ws
10-03-2016, 10:31
Dentystka była pracownicą, czy nią nie była Dentystka żąda uznania stosunku pracy (foto: pixabay)
Dentystka nie leczyła pacjentów w ramach umowy o pracę, a w związku z tym nie przysługuje jej także ekwiwalent pieniężny za urlop wypoczynkowy, ani pieniądze za respektowanie zakazu konkurencji.

Zapisy umowy łączącej dentystkę z właścicielami lecznicy, jak i sposób jej wykonywania w żaden sposób nie wskazują, że pomiędzy stronami powstał stosunek pracy – uznał Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Śródmieścia Wydział X Pracy.

Właściciele lecznicy przez cały okres współpracy nigdy nie wydawali dentystce wiążących poleceń. Grafik godzin ustalany był pomiędzy stronami za obopólnym porozumieniem, z uwzględnieniem potrzeb osobistych i rodzinnych dentystki.

Dentystka nie miała nad sobą przełożonego, który nadzorowałby jej pracę. Nikt nie kontrolował godzin przybycia i wyjścia kobiety z gabinetu stomatologicznego. Dentystka nie miała obowiązku zgłaszania wyjść w godzinach pracy gabinetu. Nie składała także wniosków urlopowych, tylko informowała stronę pozwaną o planowanej nieobecności, za czas której nie otrzymywała wynagrodzenia, albowiem te należało się tylko za faktycznie udzielone świadczenia w procentowo ustalonej wysokości (35 proc.).

Sąd uznał, że nie sposób zatem mówić o podporządkowaniu pracowniczym powódki wobec strony pozwanej, o kierowaniu jej pracą. Oceny tej nie zmienia fakt, iż poza kwestiami urlopu (w okresie, w którym powódka była zatrudniona w oparciu o umowy o pracę - zgłaszała wnioski urlopowe poprzednikowi prawnemu strony pozwanej), powódka faktycznie dysponowała znaczną samodzielnością w związku z wykonywaną pracą, tożsamą z tą, która miała również później. Poprzednik strony pozwanej, chociaż nie korzystał z uprawnienia do kierowania pracą powódki, niewątpliwie był do tego uprawniony.  Tymczasem takiej możliwości strona pozwana, w związku z zawartą umową, już nie miała.

Sąd uznał, iż ze względu na brak woli zawarcia przez strony umowy o pracę, jak i brak najistotniejszego elementu stosunku pracy, jakim jest kierownictwo pracodawcy - wskazane w pozwie roszczenie musiało być oddalone.

Jednocześnie, skoro nie ustalono istnienia pomiędzy stronami stosunku pracy, oddaleniu ulec musiały pozostałe roszczenia powódki, związane są one bowiem immanentnie z istnieniem tego stosunku.

Z tego też powodu oddalony musiał być także wniosek o ekwiwalent urlopowy. Zgodnie z art. 171 § 1 k.p., w przypadku niewykorzystania przysługującego urlopu w całości lub w części, z powodu rozwiązania lub wygaśnięcia stosunku pracy - pracownikowi przysługuje ekwiwalent pieniężny. Prawo do urlopu oraz ewentualnego ekwiwalentu przysługuje jednak tylko w przypadku istnienia stosunku pracy opartego na przepisach Kodeksu pracy. Z tego też względu roszczenie powódki o zasądzenie od strony pozwanej na jej rzecz kwoty 16,6 tys. zł - tytułem ekwiwalentu za niewykorzystany urlop wypoczynkowy - nie mogło zostać uwzględnione.

Podobnie roszczenie o zasądzenie od strony pozwanej kwoty 16,8 tys. zł - tytułem odszkodowania należnego pracownikowi od pracodawcy, w związku z zwarciem umowy o zakazie konkurencji - zostało oddalone.

Sygn. akt: X P 17/15

SŁOWA KLUCZOWE
kodeks pracy   umowa zlecenie   umowa o dzieło  

POLECAMY W SERWISACH