PARTNER PORTALU
partner portalu

Uczymy się: tradycyjnie, na Borneo czy w kapciach przed laptopem?

ŁS
11-09-2013, 22:36
Uczymy się:  tradycyjnie, na Borneo czy w kapciach przed laptopem? Uczymy się: tradycyjnie, na Borneo czy w kapciach przed laptopem
Gdyby nagle podjęto decyzję o zniesieniu obowiązku kolekcjonowania punktów edukacyjnych w ramach kształcenia ustawicznego, cześć stomatologów odetchnęłaby z ulgą. Nie dlatego, że przestaliby się uczyć, choć są i tacy, wręcz przeciwnie - dlatego, że przestałaby odnosić wrażenie, że robi to z przymusu. Mówienie, że regularne poszerzanie wiedzy lekarza dentysty to konieczność, stało się już banałem. Pozostaje jednak pytanie, o zakres i formę edukacji. Jakich szkoleń oczekują stomatolodzy, a co oferuje branża?

W kwestii punktów edukacyjnych sprawa wydaje się jasna. Są, a jakby ich nie było. - Jeszcze kilka lat temu lekarze pytali o punkty, w tej chwili jest to im praktycznie obojętne - mówi Andrzej Kołodziejczyk, specjalista ds. szkoleń w firmie Amadar. Taką opinie zdają się podzielać inni organizatorzy szkoleń (patrz ramka) i znaczna część lekarzy. Jak pokazuje raport „Możliwości i bariery rozwoju zawodowego lekarzy i lekarzy dentystów" zrealizowany przez Ośrodek Studiów, Analiz i Informacji Naczelnej Izby Lekarskiej we współpracy z Instytutem Filozofii i Socjologii PAN, ponad 40 proc. ankietowanych jest zdania, że wymóg uzyskania 200 punktów powinien lub „raczej" powinien być zlikwidowany, jednocześnie ponad 38 proc. jest odmiennego zdania. Prawie połowa lekarzy uważa, że nie jest to dobry miernik ustawicznej aktywności zawodowej, ale aż 17 proc. nie ma zdania w tej sprawie. Natomiast w sondażu przeprowadzonym wśród lekarzy przez portal Konsylium24.pl zapytano lekarzy i lekarzy dentystów, czy zbierają obowiązkowe punkty edukacyjne. Okazuje się, że ponad połowa ankietowanych (57 proc.) stwierdziła, że zbiera punkty, ale nie zwraca uwagi, ile ich już zdobyła. Jedynie 9 proc. pilnuje, aby na czas pozyskać wymagane 200 punktów.

O czym, a nie za ile
Jeżeli więc nie liczba punktów edukacyjnych, to co, decyduje o pełnej sali podczas szkolenia? Andrzej Kołodziejczyk uważa, że podstawą sukcesu dobrego kursu są: temat, termin i cena. Dentyści zdają się być bardziej wymagający.
- Liczba oferowanych kursów jest imponująca - mówi dr Beata Walawska z Lublina. - Dobrze jeśli wybór okaże się trafny. Gorzej, jeśli poświęcając swój czas, lekarz znajdzie się na kursie, w trakcie którego będzie zadawał sobie pytanie „co ja tutaj robię? ". To irytuje i frustruje, biorąc pod uwagę fakt, że lekarze dentyści samodzielnie finansują swoje, niejednokrotnie bardzo kosztowne szkolenia, rezygnując często z czasu, który mogą spędzić z najbliższymi. Rolą organizatorów jest, aby precyzyjnie adresować oferty szkoleń. W celu eliminacji nieporozumień warto zadać sobie trud, aby wyjaśnić, czy kurs jest podstawowy, czy dla osób zaawansowanych - dodaje.
Największe zainteresowanie wzbudzają szkolenia endodontyczne. Top listę uzupełniają kursy implantologiczne i protetyczne. Należy spodziewać się, że coraz większym zainteresowaniem będą się cieszyły te poświęcone stomatologii estetycznej.
Okazuje się, że bogactwo na rynku szkoleń (konkuruje na nim kilkadziesiąt podmiotów) doprowadza do dublowania się terminów szkoleń. W ciągu jednego dnia, jest nawet kilka ciekawych imprez o tej samej tematyce.
- Przywiązujemy dużą wagę do umiejscowienia naszych kursów w czasie. W Polsce nie jest to łatwe. Trzeba zwrócić uwagę na święta, wakacje, ferie, terminy konferencji i targów branżowych - mówi Katarzyna Górska, prezes zarządu Garmed Sp. z o.o. -Staramy się również patrzeć na konkurencję, ale przy tak wielu kursach jakie mamy w ofercie, nie da się uniknąć zbieżności terminów - dodaje.
Z obserwacji Katarzyny Górskiej wynika jednak, że najmniej ważnym elementem kursu wydaj się być cena. - W pierwszej kolejności lekarze zwracają uwagę na program szkolenia i osobę prowadzącego - to musi być autorytet. Kolejną ważną kwestią są warsztaty, ćwiczenia praktyczne zawsze dają szkolonym najwięcej - przekonuje.
Cenotwórstwo na rynku szkoleń stomatologicznych zdaje się nie mieć granic. Nie wyliczając tych bezpłatnych, koszt udziału może wahać się: od kilkunastu złotych - dla szczęśliwców, którzy spełnią kryteria ofert dofinansowanych ze środków unijnych, do kilkudziesięciu tysięcy złotych - na przykład, za wyjazdowe szkolenie w Kolumbii, podczas którego zgodnie z prawem można wykonywać ćwiczenia na pacjencie.

POLECAMY W SERWISACH