Szwecja: niehumanitarne stomatologiczne eksperymenty

en
06-11-2019, 13:09
Podczas II wojny światowej badano w Szwecji jaki wpływ na rozwój próchnicy mają słodycze. Eksperymentom byli poddawani pacjenci upośledzeni umysłowo.

Ten pseudonaukowy proceder był prowadzony w Szwecji pod koniec lat 40. Niepełnosprawnym umysłowo dzieciom i osobom dorosłym podawano lepkie cukierki, by sprawdzić w jaki sposób wpływają na rozwój próchnicy.

Szwedzki dziennikarz, Thomas Kanger który miał dostęp do dokumentacji medycznej tych pacjentów, mówił że każdy ząb był zniszczony i czarny. Eksperyment trwał latami.

Przed wybuchem II wojny światowej w latach 30. blisko 83 proc. szwedzkich dzieci (nawet trzylatków) miało próchnicę. Nie było to nic niezwykłego, raczej norma wszędzie tam, gdzie nie brakowało opieki stomatologicznej. Leczenie zachowawcze niemal nie istniało, zęby zaatakowane przez próchnicę po prostu usuwano.

Brak zębów był tak powszechnym zjawiskiem, że warunkiem jaki musieli spełniać poborowi do armii amerykańskiej przed I i II wojną światową było posiadanie sześciu całych przeciwstawnych zębów.

Na początku XX wieku trwał naukowy spór jaka jest przyczyna próchnicy zębów, czy wywołuje ją jakaś inna choroba, ogólna dieta, czy jedynie nadmiar słodyczy?

Z obserwacji wynikało, że to jednak jedzenie cukierków, gdyż w sierocińcach i ubogich rodzinach dzieci miały zdrowsze zęby niż przeciętnie w populacji. Ponadto zauważono, że występowanie próchnicy zmniejszyło się w czasie I wojny światowej gdy cukier był racjonowany. 
Szwedzki rząd mając w perspektywie epidemię próchnicy, której leczenie byłoby nadmiernie kosztowne - zlecił badania mające wyjaśnić wpływ diety i słodyczy. Program badawczy był finansowany przez przemysł cukierniczy.

Na miejsce prowadzenia programu wybrano duży zakład dla umysłowo chorych - Vipeholm Mental Institution, położony w okolicy Lund, w którym zgromadzono ponad tysiąc osób z silnym lub umiarkowanym upośledzeniem umysłowym.

Jedynym lekarzem internistą w tym zakładzie do 1942 r. był Hugo Fröderberg. Na początku eksperymentu zbadano stan zębów pacjentów. W większości były w lepszym stanie niż przeciętnego zdrowego obywatela. Podczas pierwszych dwóch lat dzieci otrzymywały pokarmy zawierające niewielkie ilości skrobi oraz połowę cukru niż w typowej szwedzkiej diecie. Dodatkowo podawano im witaminy A, C i D oraz tabletki z fluorem oraz przestrzegano, by nie jadły między posiłkami. Pod koniec tego okresu 78 proc. dzieci nie miało nowych ognisk próchnicy.

Przez następne dwa lata dzieci otrzymywały codzienną dawkę cukru typową dla szwedzkiej diety, który podawano na kilka różnych sposobów. Jedna z grup jadła słodki chleb do posiłków, inna piła bardzo słodkie napoje, trzecia zaś objadała się czekoladą, karmelkami i ciągnącymi się cukierkami toffi pomiędzy posiłkami. Ta ostatnia grupa była następnie podzielona na dzieci, które jadły po 8 i 24 cukierki toffi pomiędzy posiłkami. Cukierki specjalnie produkowano w taki sposób, by lepiej przyklejały się do zębów.

Odnotowano, że próchnica była najbardziej zaawansowana u tych, którzy jedli słodycze między posiłkami. Zęby zaczynały się psuć niemal natychmiast po rozpoczęciu eksperymentu.  Wnioski z tych obserwacji wyciągnięto właściwe.

Opracowano zamienniki cukru. Rozpoczęto narodową kampanię mającą ograniczyć spożycie słodyczy przez dzieci. Właśnie w Szwecji pojawił się zwyczaj, by pozwalać dzieciom jeść słodycze tylko w określone dni tygodnia. 

Więcej: cnn.com