Kim będzie higienistka stomatologiczna AD ….?

ms
10-07-2019, 09:09
Zawód higienistki stomatologicznej czekają zmiany. To pewne. Nie jest natomiast do końca jasne kiedy to nastąpi i jaki przyjmie kierunek. Ta niepewność nie sprzyja precyzyjnemu określeniu celu zmian, łatwo wówczas o błąd w logicznym ustaleniu „o co walczymy, dokąd zmierzamy”.

Jakie jest stanowisko Komisji Stomatologicznej Naczelnej Rady Lekarskiej co do rzeczywistych, planowanych, ale także sugerowanych zmian, jakim podlegać ma zawód higienistki stomatologicznej?

Opinię na ten temat przedstawia Dariusz Paluszek członek Prezydium NRL i wiceprezes ORL w Warszawie.  

Po części obracamy się w sferze przypuszczeń, gdyż propozycje i uwagi higienistek stomatologicznych - póki co - nie są sformułowane w postaci szczegółowego dezyderatu, którego autorem byłaby grupa osób reprezentująca całe środowisko zawodowe.

Fakty są takie, a tylko do nich możemy się odnosić jako Komisja Stomatologiczna NRL, że nowa podstawa programowa kształcenia w zawodzie higienistki stomatologicznej nie zawiera istniejącego dotychczas sformułowania, iż zadania i świadczenia, realizowane przez higienistkę, mają być nadzorowane przez lekarza dentystę. Taka koncepcja, sygnowana przez Ministerstwo Edukacji Narodowej – co prawda – nie oznacza uprawnienia do samodzielnej pracy w rozumieniu ustawy z 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej, to jednak wskazana zmiana niesie "nowe", w pierwszej kolejności powinna pojawić się modyfikacja przebiegu edukacji.

Z konieczność weryfikacji systemu szkolenia zdają sobie sprawę same higienistki stomatologiczne. Przynajmniej takie przekonanie wyniosłem ze spotkania w Ministerstwie Zdrowia, podczas którego zainteresowane strony oceniały skutki wdrażanej zmiany.

Przypomnę tylko, że szkoły przygotowujące do wykonywania zawodu higienistki stomatologicznej opuszcza każdego roku około 1,5 tysiąca absolwentek. Ich kształcenie odbywa się w grubo ponad setce placówek mających takie uprawnienia. Z tym, że jakość realizowanego kształcenia pozostawia wiele do życzenia. Dobrze, że zdają sobie z tego sprawę same higienistki, które widzą konieczność weryfikacji procesu dydaktycznego, realizowanego w poszczególnych placówkach.

Jest jednak pewne „ale”, na podstawie jakich przepisów taki proces miałby się odbywać, tym bardziej, że o stanowieniu rekomendacji chcą decydować same higienistki stomatologiczne. Pytanie czy prawo do takich ocen powinny uzyskać tylko te przedstawicielki zawodu, które skupione są wokół Polskiego Towarzystwa Stomatologicznego, czy może szersza reprezentacja tej grupy zawodowej.

Z przebiegu spotkania w Ministerstwie Zdrowia wynika, iż nie ma wśród higienistek stomatologicznych jednolitego głosu w tej sprawie, a – w mojej ocenie - jest to warunek podstawowy, aby starać się o wprowadzenie przejrzystych zasad, tak istotnych dla funkcjonowania sektora szkoleniowego.

Nie zapominajmy, że dotychczas realizowany proces nauczania daleki jest od optymalnego. Większość szkół boryka się z niedofinansowaniem. W takiej sytuacji placówki te nie są wyposażone w sprzęt, z którego na co dzień powinny korzystać przyszłe higienistki. Bez niezbędnego wyposażenia nie ma mowy o rzetelnym przygotowaniu do wykonywania zawodu. Nie jest tajemnicą, że wiele szkół tylko na papierze ma podpisane umowy z gabinetami stomatologicznymi, w których uczennice powinny nabywać praktyczne umiejętności.

Kiepskim pomysłem jest przenicowanie systemu szkolenia poprzez likwidację kształcenia w oparciu o dwuletnie szkoły policealne i zastąpienie ich placówkami dającymi uprawnienia licencjackie po trzyletnim okresie nauki. Trudno o przychylność lekarzy dentystów dla koncepcji samej zmiany organizacyjnej, bez zagwarantowanej poprawy jakości nauczania. Takiej poprawy nie zapewni powołanie do życia bliżej nieokreślonej komisji weryfikującej, nawet jeśliby znaleziono formułę prawną dla funkcjonowania takiego gremium. Jego praca nie rozwiąże żadnych z obecnych bolączek kształcenia higienistek stomatologicznych. Nie zapominajmy o tym, że nierzadko szkoły policealne prowadzone są przez higienistki stomatologiczne. Tak więc to one często byłyby adwokatem we własnej sprawie. Przy okazji powstaje pytanie jak - po ewentualnych zmianach - podchodzić do kompetencji i uprawnień do wykonywania zawodu wielu roczników dotychczas wykształconych higienistek?

Tak, czy inaczej deklarujemy udział w pracach merytorycznych komisji oceniającej, gdyby takie ciało powołane zostało do życia.

Na tym etapie Komisja Stomatologiczna Naczelnej Rady Lekarskiej nie odnosi się w ogóle do niezwykle kontrowersyjnego pomysłu uznania zawodu higienistki stomatologicznej jako zawodu medycznego. Nie tędy droga. Oczywiście widzimy, że czynione są różne próby wytyczania nowych szlaków. Na przykład poprzez pomysł wprowadzenia „samodzielnego realizowania programu profilaktyki stomatologicznej”. Osobom zorientowanym w temacie nie trzeba tłumaczyć jak niebezpieczne dla pacjenta, a więc i w konsekwencji dla higienistki,  mogą być tego skutki.

Skupmy się na zagadnieniach realnych. Takim zagadnieniem jest dookreślenie pojęcia „pod nadzorem lekarza dentysty”. Stoimy na stanowisku, że „nadzór” nie oznacza patrzenia na ręce higienistce, bo takie rozwiązanie przeczy idei efektywnej współpracy. W naszym rozumieniu zagadnienia - chodzi o pozostawanie w stałym kontakcie, aby w razie pilnej konieczności higienistka stomatologiczna mogła natychmiast wesprzeć się: wiedzą, doświadczeniem i umiejętnościami lekarza dentysty. Z kolei stomatolog nie tylko ocenia potrzebę i określa sposób wykonania konkretnego zabiegu, ale musi mieć także możliwość natychmiastowego ingerowania w przebieg realizowanej procedury, o ile uzna taką interwencję za niezbędną.

Zdajemy sobie z tego sprawę, że medycyna szybko się rozwija, więc być może zasadna jest weryfikacja rodzaju procedur, które mogłyby wykonywać higienistki stomatologiczne, oczywiście za każdym razem „pod nadzorem lekarza dentysty”. W obecnej sytuacji nie zgadzamy się jednak na zwiększanie uprawnień wynikających z samego faktu uzyskania licencjatu.

Dyskusja o kształcie wykonywania zawodu higienistki stomatologicznej w Polsce nie może opierać się na wybiórczym wskazywaniu rozwiązań przyjętych w tym, czy w innym państwie, bo kontrargumentem będzie powołanie się na inne modele, funkcjonujące w kolejnych kilku krajach.

Jadąc drogami krajowymi nie zawsze szybciej dojedziemy do celu przesiadając się ze sprawdzonego auta w bolid Formuły I, ważne jest rozeznanie warunków otoczenia i własnych możliwości.