Sąd orzekł, że śmierć pacjentki nie była skutkiem leczenia zębów

en
14-06-2019, 09:16
Do sądu sprawę wniosła matka młodej niepełnosprawnej kobiety, która zmarła po zabiegu stomatologicznym w pełnym znieczuleniu. Według powódki winna zgonu była dentystka i anestezjolog, którzy ten zabieg przeprowadzili oraz pracownicy pogotowia ratunkowego. Żądała zadośćuczynienia w wysokości 150 tys. zł.





Powódka twierdziła, że jej córka zmarła w wyniku zaniedbań zarówno ze strony przychodni dentystycznej jak i pogotowia wzywanego do chorej.  Lekarze zbagatelizowali objawy wstrząsu, który pojawił się po zabiegu stomatologicznym, natomiast pogotowie ratunkowe zareagowało dopiero wówczas, gdy stan córki powódki był krytyczny.

Nieszczęśliwa w skutkach wizyta miała miejsce 6 lipca 2011 r. Niepełnosprawna córka powódki miała wykonany zabieg stomatologiczny w znieczuleniu ogólnym. Po zabiegu były problemy z jej wybudzeniem, a kiedy to nastąpiło, pacjentka była bardzo słaba i miała problemy z poruszaniem się. Mimo, że te objawy zostały zgłoszone lekarzowi, ten jednak uznał je za normalne po zastosowaniu narkozy i zalecił odpoczynek w poczekalni. Pacjentka nie otrzymała żadnej pomocy. Gdy w domu stan zdrowia córki znacznie się pogorszył, jej matka zadzwoniła na pogotowie ratunkowe, tu lekarz dyżurny zalecił antybiotyk i nakazał jego odbiór na pogotowiu. Po zażyciu leku gorączka u chorej spadła, jednak ponownie pojawiła się następnego dnia nad ranem. Powódka wówczas po raz drugi zadzwoniła na pogotowie ratunkowe, tym razem lekarz dyżurny zalecił wizytę u lekarza rodzinnego. Stan córki powódki gwałtownie się pogarszał, więc zadzwoniła po raz trzeci na pogotowie, które tym razem przyjechało. Chora została odwieziona do szpitala, gdzie stwierdzono u niej wstrząs septyczny z zespołem niewydolności wielonarządowej, przeszła operację jamy brzusznej. Zmarła 9 lipca 2011 r., a sekcja zwłok ujawniła, że przyczyną zgonu był wstrząs septyczny.

Ustalenia sądu
Zmarła pacjentka miała 24 lata. Była osobą niepełnosprawną w stopniu znacznym z powodu dziecięcego porażenia mózgowego i padaczki. Na stałe przebywała w Domu Pomocy Społecznej. Powódka samotnie wychowywała córkę, zabierała ją do domu na kilka dni m.in. w celu przeprowadzenia zabiegów lekarskich. W latach 2009 – 2011 chodziła z nią do prywatnej przychodni. Z powodu stanów ropnych i zgorzeli zębów wymagała długotrwałego leczenia. Za każdym razem zabieg stomatologiczny odbywał się w znieczuleniu ogólnym z powodu stanu psychicznego. 

W 2011 r.  u pacjentki wykonano kilka zabiegów w znieczuleniu ogólnym, ani razu nie wystąpiły powikłania:
- w lutym leczono ząb 11, w którym stwierdzono gangrenę, dokonano otwarcia zęba i opracowania kanału, 
- w marcu oczyszczono kanał i stwierdzono obrzęk okolicy zęba,
- w  kwietniu kontynuowano leczenie zęba 11, przemyto kanał i rozpoczęto leczenie zęba 13, który otwarto i dokonano przemycia kanału,
- w czerwcu kontynuowano leczenie zęba 11, 13 oraz 36, 
-  6 lipca kontynuowano leczenie zębów 11,12 oraz 36. 

Anestezjolog wykonał znieczulenie ogólne pacjentki, natomiast stomatolog zakończyła leczenie kanałowe i wypełniła trzy zęby córki powódki. Znieczulenie trwało  od godz. 14.30 do 15.20, pacjentce podano: 2 mg M., 200 mg P. oraz 0,5 mg Atropiny. Monitorowano parametry życiowe podczas zabiegu: częstość pracy serca 90-105/min, ciśnienie tętnicze krwi 110/65 oraz 125/78, częstość oddechów 12/min. Zarówno podane leki jak i czynności życiowe zmarłej pacjentki były podobne do tych z poprzedniej wizyty z 8 czerwca 2011 r. 

Podczas wykonywania i monitorowania znieczulenia ogólnego 6 lipca 2011 r. lekarz anestezjolog nie zauważył niczego niepokojącego w stanie zdrowia leczonej. Wszystkie parametry podczas trwania znieczulenia były prawidłowe. Anestezjolog był obecny przez cały zabieg stomatologiczny, podczas którego prowadzono kontynuację leczenia trzech zębów. Był to końcowy etap leczenia tych zębów i założono w nich wypełnienia. Wcześniej zęby te były leczone kanałowo i na poprzedniej wizycie były w nich założone opatrunki dezynfekujące. Przy wypełnianych zębach nie było stanów zapalnych, ropnych, opuchlizny. Zabieg przebiegał standardowo, lekarz stomatolog nie zauważyła, by działo się coś niepokojącego z pacjentką. Po zabiegu anestezjolog czuwał nad wybudzaniem się pacjentki.

Co się działo po zabiegu stomatologicznym
Po powrocie do domu ok. godziny 16 pacjentka była senna, powódka położyła ją więc do łóżka. Zauważyła, że córka ma gorączkę, początkowo  38 stopni, po jakimś czasie blisko 40 stopni, pojawiły się też dreszcze. Kobieta zadzwoniła na pogotowie ratunkowe o 18.36. Została połączona z lekarzem dyżurnym, którym był lekarz stomatolog, który w poprzednich latach wykonywał zabiegi stomatologiczne u córki powódki.  Oświadczył, że po zabiegach w narkozie nie powinno być gorączki i być może zaczyna się jakaś infekcja wirusowa. Zaproponował podanie leku obniżającego temperaturę  do nabycia w aptece bez recepty oraz przepisał profilaktycznie antybiotyk.

Następnego dnia rano wróciła gorączka. Ponowny telefon na pogotowie nic nie dał, bo powódka usłyszała jedynie, że musi wezwać lekarza rodzinnego na wizytę domową, by zbadał jej córkę. Stan pacjentki nadal się pogarszał  i nagle zaczęła mieć problemy z oddychaniem. Była godzina 10.52. Wówczas powódka ponownie zadzwoniła na pogotowie. Poinformowała, że córka sinieje i jest na bezdechu. Lekarz pogotowia wykonał u pacjentki czynności wentylacyjne, masaż serca, tlenoterapię, następnie nieudaną próbę wkłucia obwodowego i założenia maski krtaniowej, wezwał także karetkę reanimacyjną, gdyż w trakcie tych czynności nastąpiło zatrzymanie oddechu i krążenia. Pacjentka trafiła na SOR szpitala wojewódzkiego, gdzie rozpoznano wstrząs septyczny. Stwierdzono głęboką kwasicę, kliniczne cechy skazy krwotocznej, laboratoryjne wykładniki wstrząsu septycznego, prawdopodobnie zębopochodnego. Wykluczono inne przyczyny sepsy. Wdrożono antybiotykoterapię. O godzinie 16.00 przeprowadzono konsultację ginekologiczną. Wykonano usg przez brzuszne rozdęte pętle jelit. O godzinie 18.10 przeprowadzono konsultację chirurgiczną, podczas której nie stwierdzono źródła infekcji w jamie brzusznej. O godzinie 19.00 przeprowadzono konsultację kardiologiczną. Wieczorem drugiego dnia wykonano zabieg laparotomii zwiadowczej, nie wykazano martwicy jelit. Stan pacjentki był bardzo ciężki.

9 lipca 2011 o godzinie 00.10 córka powódki zmarła. 

"Po czymś nie znaczy z powodu czegoś”
Powódka zawiadomiła prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa poprzez zaniedbania lekarzy przychodni i pogotowia ratunkowego. Jednak  śledztwo umorzono, gdyż nie stwierdzono zaniedbań. Ze sporządzonej opinii lekarskiej wynikało, że przyczyną zgonu niepelnosprawnej pacjentki była niewydolność wielonarządowa w przebiegu wstrząsu septycznego o nieznanym punkcie wyjścia.

Ze względu na fakt, że dolegliwości rozpoczęły się po zabiegu stomatologicznym, prawdopodobnym punktem wyjścia sepsy była infekcja zębopochodna, chociaż nie można wykluczyć, że związek z zabiegiem stomatologicznym był tylko czasowy.

Zdaniem opiniujących materiał dowodowy w postaci dokumentacji medycznej nie dawał podstaw do stwierdzenia nieprawidłowości w procesie znieczulenia i leczenia stomatologicznego. Rodzaj znieczulenia, użyte do znieczulenia leki, zastosowane dawki oraz sposób monitorowania chorej przed i w trakcie zabiegu stomatologicznego były prawidłowe i typowe dla znieczulenia dożylnego, które było wskazane ze względu na stan psychiczny chorej. Leczenie stomatologiczne także odbyło się w sposób typowy z użyciem powszechnie stosowanych materiałów stomatologicznych. Ze względu na fakt, że u pacjentki nie było cech czynnej infekcji zębów i był to końcowy etap ich leczenia, założenie wypełnień w zaleczonych zębach nie wymagało zalecenia antybiotykoterapii profilaktycznej. Zdaniem opiniujących, brak było podstaw do przyjęcia, aby znieczulenie i zabieg stomatologiczny zostały przeprowadzone nieprawidłowo. 

Opiniujący za nieprawidłowe uznali przepisanie antybiotyku przez lekarza pogotowia bez zbadania pacjentki, jednak uznali, że fakt ten nie zmienił losów pacjentki.

Stan chorej nie wymagał bezwzględnej hospitalizacji, a jedynie zbadania przez lekarza, a więc lekarze dyżurni pogotowia zalecili wizytę domową lekarza rodzinnego. Interwencja pogotowia ratunkowego 6 lipca 2011 r. nie przełożyłaby się zatem na zmianę stanu zdrowia córki powódki.

Z opisu chorej, podawanego przez powódkę podczas dwóch pierwszych zgłoszeń telefonicznych, nie wynikało, że chora znajdowała się w stanie zagrożenia życia i zachodziła konieczność wysłania do niej zespołu ratownictwa medycznego. Decyzja o przewiezieniu chorej do szpitala mogłaby zapobiec nagłemu zatrzymaniu krążenia, jednak nie zmieniłoby to ogólnego przebiegu choroby, którą był rozwój ciężkiego wstrząsu septycznego o nieznanym punkcie wyjścia.

Ani dentystka, ani anestezjolog nie są winni śmierci pacjentki 
Podczas procesu sądowego została sporządzona opinia główna oraz uzupełniająca przez instytut medyczny. Zdaniem opiniujących bezpośrednią przyczyną śmierci młodej pacjentki była niewydolność krążeniowo-oddechowa, natomiast wtórną przyczyną zgonu niewydolność wielonarządowa w efekcie wstrząsu septycznego o nieznanym punkcie wyjścia.

Sekcja zwłok nie dała podstaw do rozważań na temat pierwotnej przyczyny zgonu z powodu nieujawnienia ogniska pierwotnego wstrząsu. Na podstawie dokumentacji medycznej  biegli podali, że nie jest możliwe ustalenie, czy punktem wyjścia zakażenia był przeprowadzony zabieg stomatologiczny, czy też inne utajone ognisko zapalne w jej organizmie, a związek jego uaktywnienia z wykonanym zabiegiem był jedynie związkiem czasowym.

Sepsę bardzo trudno wykryć, gdyż jej objawy są często zwodnicze. Bezpośrednio po zabiegu stomatologicznym nie stwierdzono żadnego z tych objawów u córki powódki. Lekarz anestezjolog nie odnotował w dokumentacji medycznej żadnych niepokojących objawów. Znieczulenie ogólne zakończyło się o godzinie 15.20, natomiast gorączka i dreszcze wystąpiły u chorej kilka godzin później (pierwsza rozmowa telefoniczna z pogotowiem miała miejsce o godzinie 18.36). Rozpoznanie czy raczej podejrzenie sepsy u młodej kobiety bezpośrednio po zabiegu stomatologicznym było niemożliwe. Postępowanie anestezjologa i stomatologa podczas wykonywania znieczulenia i przeprowadzenia leczenia stomatologicznego  6 lipca 2011 r. były prawidłowe i zgodne z aktualnie obowiązująca wiedzą medyczną, stwierdzili biegli.

Na tej podstawie sąd orzekł, że powódka nie zdołała dowieść, iż do śmierci jej córki doszło na skutek zaniedbań pozwanych. Powódka przegrała proces, a ze względu na szczególną sytuację (zgon córki w niewyjaśnionych okolicznościach) sąd obciążył ją tylko częścią kosztów procesu.

Sygn. akt I C 5278/13