Wyrok sądu zmusił pacjentkę do zapłacenia za leczenie kanałowe

kan
28-03-2019, 09:58
Mimo wezwań do zapłaty, pacjentka nie regulowała należności za leczenie endodontyczne, więc dentysta podał ją do sądu. W sądzie kobieta broniła się, że lekarz nie miał prawa żądać od niej zapłaty skoro udziela świadczeń w ramach kontraktu z NFZ. A co więcej nie uprzedził jej, że przeprowadza zabieg na zasadach komercyjnych.

Dentysta przed sądem domagał się zapłaty za wykonane leczenie argumentując, że w ramach umowy zawartej z pacjentką wykonał komercyjne świadczenie zdrowotne. Tymczasem kobieta  nie uregulowała rachunku za wykonane zabiegi, a próba wezwania jej do zapłaty okazała się bezskuteczna.

Pacjentka broniła się twierdząc, że choć dentysta wyleczył jej „dwójkę” kanałowo, ale świadczenie powinno być bezpłatne. Gdyż w grudniu 2015 roku przeszła już jedno leczenie kanałowe u tego lekarza i nie musiała za nie płacić, a ponadto nie została poinformowana o odpłatności usługi przed jej wykonaniem. 

Sąd ustalił, że w kwietniu 2016 r. pozwana odbyła u dentysty leczenie stomatologiczne, w ramach którego kanałowemu leczeniu została poddana górna prawa dwójka. Lekarz wtedy opracował i wypełnił ½ kanału pod mikroskopem.  Ponadto zakończył rozpoczęte w grudniu 2015 r. kanałowe leczenie górnej prawej jedynki. Zabiegi endodontyczne zostały kobiecie zlecone przez lekarza protetyka, u którego pozwana pacjentka leczyła się już od ponad roku. W karcie pacjentki dentysta zanotował, że leczenie zębów 11 i 12 odbywa się z powodów protetycznych.

Dlatego dentysta za wykonane świadczenia 12 kwietniu 2016 r. wystawił faktury VAT, opiewające na kwoty po 110 zł z terminem płatności do 19 kwietnia 2016 r. Pacjenta faktur nie zapłaciła, więc 30 sierpnia 2016 r. lekarz wezwał ją do zapłaty kwoty 320 zł (wezwanie obejmowało również fakturę wystawioną 25 lipca 2016 r. na kwotę 100 zł). Ale i to wezwanie okazało się bezskuteczne. Dentysta od niezapłaconych przez pacjentkę faktur skrupulatnie naliczał odsetki ustawowe za opóźnienie (ich wysokość na 30 listopada 2017 r. wyniosła łącznie 24,90 zł ).

Pacjentka przed sądem nie kwestionowała ani faktu zawarcia umowy na leczenie kanałowe, ani wystawionych przez dentystę faktur i kwot, na którą opiewały te dokumenty. Zarzucała jedynie dentyście, że skoro o tym, że usługa jest odpłatna poinformował ją już po zakończeniu leczenia, to nie miał prawa obciążać jej należnością za wykonane świadczenia, tym bardziej, że w jej opinii te zabiegi zawiera katalog świadczeń gwarantowanych NFZ. 

Sąd uświadomił pacjentce, że zgodnie z zarządzeniem prezesa NFZ, w zakresie świadczeń leczenia endodontycznego zęba z wypełnieniem jednego kanału, w ramach świadczenia gwarantowanego zabieg ten przysługuje dzieciom i młodzieży do 18 r. ż. oraz kobietom w ciąży i w okresie połogu w całym uzębieniu. Natomiast osobom po 18 r. ż.  świadczenie to w ramach kontraktu z NFZ może być udzielane z wyłączeniem zębów przedtrzonowych i trzonowych. Jeśli leczenie endodontyczne dotyczy zęba z  2 lub 3 kanałami do wypełnienia, to jako świadczenie gwarantowane przysługuje ono wyłącznie dzieciom i młodzieży do 18 r. ż.  oraz kobietom w ciąży i w okresie połogu, ale refundacja nie obejmuje  opracowania i odbudowy ubytku korony zęba. W żadnym wypadku leczenie to nie przysługuje w ramach świadczeń protetyki stomatologicznej.

Sąd nie zgodził się więc z zarzutami pacjentki. Co prawda faktem jest, że dentysta świadczy usługi stomatologiczne w ramach umowy zawartej z Narodowym Funduszem Zdrowia, ale nie oznacza to przecież, że wszystkie świadczone przez niego usługi są finansowane w całości lub współfinansowanych ze środków publicznych.

Już bowiem z samej definicji świadczenia gwarantowanego wynika, że nie obejmuje ono wszystkich możliwych świadczeń zdrowotnych, a jedynie takie, które zostały wymienione w ustawie.  O ile zatem dentysta ma obowiązek informować osoby ubezpieczone, że świadczy usługi w ramach NFZ, z której to powinności wywiązuje się, to sam ten fakt nie oznacza, że wszystkie usługi są świadczone w tym trybie.

Pacjentka sama sobie winna
Nie jest przecież żadną tajemnicą, stwierdził sąd, że gabinety udzielające świadczeń w ramach NFZ, realizują także świadczenia odpłatne, w tym również w zakresie świadczeń gwarantowanych w sytuacji, gdy w danym roku kalendarzowym wyczerpie się ich limit określony w umowie z Narodowym Funduszem Zdrowia.

Wbrew wywodom pozwanej, przepisy nie nakazują lekarzowi informowania pacjenta o odpłatności usługi, ustawa z 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej wprost przewiduje bowiem (art. 24 ust. 1 pkt 12 i ust. 2 ustawy), że wysokość opłat za świadczenia zdrowotne, które mogą być udzielane za częściową albo całkowitą odpłatnością - określa się w regulaminie organizacyjnym placówki. Informacje w tym zakresie podaje się do wiadomości pacjentów, wywieszając je w widocznym miejscu w gabinecie oraz na stronie internetowej i w Biuletynie Informacji Publicznej.

To wina pacjentki, że informacją o koszcie zakończonego leczenia, została zaskoczona, powinna przed wykonaniem usługi zapytać o jej odpłatność. Tymczasem pozwana z góry założyła, że usługa zostanie wykonana nieodpłatnie.

 Leczenie endodontyczne kobieta przeszła ze względów protetycznych, a w przypadku świadczeń protetyki stomatologicznej, leczenie endodontyczne nie jest  kwalifikowane jako świadczenie gwarantowane. Co więcej zabieg odbywał się z użyciem mikroskopu, a więc urządzenia, które w przypadku leczenia komercyjnego znacznie zwiększa koszty. Co też jest wiedzą powszechną, podkreślał sąd.

Nawet przy hipotetycznym założeniu, że samo leczenie endodontyczne  mogło być wykonane w ramach NFZ, to już wykorzystanie specjalistycznego urządzenia powinno nasuwać wniosek, iż wizyta przynajmniej częściowo była odpłatna. Argument pacjentki, że za wcześniej prowadzone leczenie kanałowe nie została obciążona żadnymi kosztami, sąd także uznał za nietrafiony, bowiem z zapisów w dokumentacji medycznej pozwanej wynika, iż leczenie z kwietnia 2016 r. stanowiło kontynuację i zakończenie leczenia rozpoczętego w grudniu 2015 r. A skoro nie zostało zakończone, to pacjentka nie otrzymała za nie faktury.

Zgodnie z wyrokiem sądu, pacjentka musi zapłacić dentyście 249,10 zł wraz z odsetkami za odbyte leczenie oraz 137 zł tytułem zwrotu kosztów procesu.

Sygn. akt VIII C 1540/18