Nowoczesna chirurgia stomatologiczna augmentacją stoi

Ewa Nieckuła
22-03-2019, 09:31
Bez augmentacji dzisiejsza chirurgia stomatologiczna i implantologia nie istnieje, rzadko kiedy podczas leczenia implanto-protetycznego pacjenta udaje się wszczepić implant bez dodatkowych procedur. O zabiegach augmentacji w rozmowie z infoDENTem24.pl opowiada dr n. med. Michał Łobacz z Katedry i Zakładu Chirurgii Stomatologicznej UM w Lublinie.

Ewa Nieckuła infoDENT24.pl: Na ile zabiegi augmentacyjne są  potrzebne w praktyce chirurga stomatologicznego?
Dr n. med. Michał Łobacz sekretarz Polskiego Towarzystwa Chirurgii Szczękowo -Twarzowej, Katedra i Zakład Chirurgii Stomatologicznej UM w Lublinie: Chirurgia stomatologiczna to dziedzina z natury destrukcyjna, gdyż podczas zabiegów coś usuwamy, coś niszczymy... przywrócenie uzębienia, dobrego wyglądu wymaga rekonstruowania i regenerowania  tkanek. Zatem techniki augmentacji w praktyce chirurga szczękowo-twarzowego, czy chirurga stomatologicznego są nieodłączne.

Jak na te potrzeby odpowiada rynek materiałów kościozastępczych? W jakim kierunku idą badania, jak zmieniają się protokoły zabiegowe?
Nie funkcjonowalibyśmy bez bioinżynierii, która jest potrzebna do opracowania materiału jak najbardziej zbliżonego do naturalnego, wytwarzanego przez nasz organizm. Obecnie różnorodność dostępnych materiałów jest już ogromna. Produkują te materiały bardzo duże koncerny znane na całym świecie i firmy mniejsze produkujące na rynki lokalne. Same materiały mogą być pochodzenia naturalnego: odzwierzęce, czy ludzkie - w Polsce funkcjonują już banki tkanek, ale mogą to być także materiały całkowicie syntetyczne.

Czy w takim razie złoty standard w augmentacji - kość własna pacjenta - odchodzi do lamusa?
Nie sądzę, by pomimo rozwoju technologii w dziedzinie bioinżynierii - ten złoty standard miał wyjść z użycia. Są całe grupy lekarzy hołdujących kości autogennej, w trochę zmienionym protokole, ale stale jest ona używana.

Kość własna daje gwarancję pełnego sukcesu leczenia?
Przede wszystkim nie materiał się liczy, ale to kto leczy. U jednego lekarza materiały kościozastępcze dają bardzo duży sukces terapeutyczny, u innego znacznie mniejszy. Olbrzymie możliwości daje nam dzisiaj tomografia wolumetryczna, udaje się już drukować podbudowy czy siatki tytanowe, kształtować fragmenty tkanki kostnej do uzupełnienia jakiegoś ubytku czy deficytu tkanki kostnej. Obecnie te rozwiązania nie powstają w rękach lekarza stomatologa przy fotelu, ale jest to gotowy produkt, dopasowany kształtem, wielkością na potrzeby danego przypadku. Tak jak w implantologii, gdzie powszechnie używa się obecnie szablonów, obecnie używane są one również do augmentacji tkanki kostnej. To pozwala na precyzyjne dopasowanie preparatu bloczka kostnego czy innego substytutu tkanki kostnej do miejsca, w którym ma być osadzony. Na świecie stosuje się już czynniki wzrostowe, sprzyjające procesom regeneracyjnym, w Polsce jeszcze nie korzystamy z tych substancji.

Jaki jest wobec tego Pana "ulubiony" materiał kościozastępczy?
Najczęściej korzystam z kości autogennej, ale nie przeszczepiam bloków kostnych pełnej grubości tzw. bloków korowo-gąbczastych. Preferuję technikę Khoury’ego, która polega na pobraniu tkanki kostnej z okolicy kresy skośnej zewnętrznej żuchwy, odpowiednio następnie modelowanej. Z takiej tkanki wykonywana jest autogenna bardzo cienka błona zaporowa, a dodatkowo podczas tej procedury pobiera się wióry kostne. Uzyskana blaszka stanowi rusztowanie, zaś wolna przestrzeń zostaje wypełniona wiórami. Technika Khoury’ego wykorzystuje tylko materiał autogenny.

Czy wybiera Pan materiał autogenny, ponieważ nie grozi reakcją immunologiczną na przeszczep?
Jeśli chodzi o immunogenność preparatów kościozastępczych, odzwierzęcych, czy pochodzących z banku tkanek, to obecnie ten problem jest zredukowany do zera. Liczą się inne aspekty. W medycynie regeneracyjnej czy chirurgii regeneracyjnej chodzi o to, żeby odtworzyć prawdziwą tkankę, a nie jej substytut. To ma być żywa, ukrwiona struktura, która zapewni właściwe wgajanie się implantów. Technika Khoury’ego może posłużyć do rozległych rekonstrukcji, jeżeli stosuje się ją do uzupełnienia ubytku kostnego w obrębie szczęki, to biologicznie rekonstruowana jest kość porównywalna pod względem jakości do kości żuchwy. Ma inną strukturę, inną twardość, mniejszą podatność na resorpcję niż kość szczęki. Stosuję tę technikę od ponad trzech lat i uzyskuję bardzo dobre efekty.

Czego dotyczą badania materiałów kościozastępczych prowadzone na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie?
W Katedrze i Zakładzie Chirurgii Stomatologicznej prace badawcze prowadzone są dwutorowo. Porównujemy różnego rodzaju techniki augmentacyjne w zębodołach poekstrakcyjnych. Do zębodołu  aplikowane są masa bogato płytkowa, różnego rodzaju gąbki kolagenowe (kolagen najczęściej pochodzenia końskiego), granulat tzw. ksenograft (kość wołowa) i wióry autogenne pozyskiwane od pacjenta. Stosujemy także dość kontrowersyjną w świecie nauki technikę, która polega na umieszczaniu w zębodołach poekstrakcyjnych tkanek odpowiednio spreparowanego zmielonego zęba. Następnie po określonym czasie porównywana jest gęstości tkanki kostnej na podstawie pomiarów tomografem wolumetrycznym. Dobre wyniki uzyskujemy, dość przewrotnie, stosując tkanki mielonego zęba pacjenta.

Wykorzystywanie mielonych zębów to sprawa sporna?
Ta technika budzi wiele kontrowersji, niektórzy ją negują, wychodząc z założenia, że nie należy stosować tkanki z zęba, który jest usuwany. Ale my rzadko kiedy używamy zęba zakwalifikowanego do ekstrakcji z powodu jakiejś patologii czy zniszczonego przez próchnicę, raczej stosujemy zęby zatrzymane.

Poza tym, sprawdzamy stabilizację jaką osiągają implanty w zębodołach poekstrakcyjnych po zakończonym procesie gojenia bez żadnych dodatkowych elementów oraz w obszarach, w których zębodoły były augumentowane. Do tego celu korzystamy z dwóch wiodących urządzeń Periotestu i urządzenia Ostell. Do tej pory tego typu porównania były prowadzone na świecie w niewielkim zakresie.