Kiedy augmentacja może pójść źle

Ewa Nieckuła
25-03-2019, 09:46
O najbardziej typowych błędach popełnianych przez lekarzy dentystów próbujących stosować technikę augmentacji infoDENT24.pl rozmawia z chirurgiem stomatologicznym dr n. med. Michałem Łobaczem z Katedry i Zakładu Chirurgii Stomatologicznej UM w Lublinie.


Ewa Nieckuła infoDENT24.pl: Techniki regeneracji utraconej tkanki kostnej stają się chlebem powszednim w gabinecie stomatologicznym. Kiedy jednak wiążą się z dużym ryzykiem niepowodzenia? 

Dr n. med. Michał Łobacz sekretarz Polskiego Towarzystwa Chirurgii Szczękowo -Twarzowej, Katedra i Zakład Chirurgii Stomatologicznej UM w Lublinie: Odradzam lekarzom niemającym doświadczenia chirurgicznego wykonywanie tego typu procedur. Niestety często obserwuję, że ktoś, kto jeszcze nie do końca opanował ekstrakcje chce już zajmować się regeneracją tkanek czy implantologią. Najpierw trzeba nabyć podstawowe umiejętności, a potem pójść krok dalej. Do zabiegów augmentacji trzeba być świetnie przygotowanym teoretycznie, ale także manualnie. Zapewne wiele zabiegów uda się przeprowadzić w sposób planowy, zawsze jednak mogą pojawić się komplikacje. I w takiej sytuacji, gdy lekarz nie będzie miał odpowiedniego doświadczenia, ucierpi pacjent. Najpierw więc należy opanować podstawowe umiejętności chirurgiczne, przede wszystkim techniki płatowe, a dopiero potem zająć się poważniejszymi zabiegami.

Czy dobór preparatu kościozastępczego może stanowić problem?
Oczywiście, nie każdy przypadek da się zaopatrzyć z użyciem tego samego preparatu czy tej samej techniki zabiegowej. By uniknąć błędów potrzebna jest ogromna wiedza. Trzeba bardzo dokładnie analizować każdy przypadek. A robię to na tydzień, kilka dni przed zabiegiem, z pewności nie na pół godziny przed wizytą pacjenta. Starannie analizuję dokumentację radiologiczną, w większości przypadków są to zdjęcia rtg, a szczególnie pomocne są zdjęcia tomografii wolumentrycznej. Działanie z wyprzedzeniem pozwala spokojnie przestudiować i przemyśleć każdy przypadek i ułożyć sobie kilka planów. Najczęściej mam przynajmniej trzy plany leczenia, plan A czyli plan maksimum i dwa rozwiązania awaryjne. Takie podejście stosuję od dłuższego czasu i to pozwala mi osiągać przewidywalne skutki stosowanego przeze mnie leczenia.

Przygotowanie samego pacjenta chyba też wymaga czasu?
Rzadko traktujemy pacjenta jako całość, zwykle chcemy rozwiązać konkretny problem, czyli na przykład usunąć ząb 46. Często zapominamy, że poza zębem do ekstrakcji ten pacjent pewnie ma ubytki próchnicowe, kamień nazębny, a może też zmiany patologiczne w obrębie błony śluzowej jamy ustnej. Ilość bakterii w jamie ustnej jest tak duża, że aby osiągnąć sukces terapeutyczny należy tę florę w znacznym stopniu zredukować. Dlatego przed zabiegiem chirurgicznym warto wykonać zabieg higienizacyjny, usunąć kamień nazębny, złogi, wyleczyć próchnicę. Powinno się to odbyć odpowiednio wcześniej, by tkanki miękkie mogły wrócić do prawidłowego wyglądu i funkcji.

A poza jamą ustną zdrowie ogólne pacjenta także chyba może stanowić czynnik ryzyka powikłań?
Zbierając wywiad od pacjenta należy zwrócić uwagę na co choruje i czy są to choroby wpływające na gojenie, w tym również na metabolizm tkanki kostnej. Mam tu na myśli przede wszystkim, procesy toczące się w kości – osteoporozę, osteomalację. Nie bez znaczenia są także przyjmowane leki, na przykład bifosfoniany, które mogą zmieniać metabolizm tkanki kostnej.

 A cukrzyca? Ostatnio pojawiło się wiele doniesień naukowych o wpływie cukrzycy na powikłania leczenia implantologicznego.
Cukrzyca i inne choroby metaboliczne wpływają na przebieg gojenia tkanki kostnej, co nie oznacza, że pacjenta z cukrzycą nie można zakwalifikować do zabiegu augmentacyjnego czy implantologicznego. Jednak taka osoba szczególnie wymaga konsultacji z lekarzem prowadzącym, dentysta musi się upewnić czy nie ma przeciwwskazań czasowych do przeprowadzenia takiej procedury. Wszystkie potencjalne czynniki ryzyka powinny być zredukowane do minimum.

Najtrudniejszy Pański przypadek?  
Niedawno zgłosiła się do mnie młoda kobieta. Brakowało jej zębów przedtrzonowych i trzonowych w żuchwie po stronie lewej, ilość tkanki kostnej nad kanałem żuchwy i nad otworem bródkowym w wymiarze wertykalnym wynosiła zaledwie około 3 mm. Pacjentka bardzo chciała uzupełnić braki w uzębieniu. Poddała się zabiegom regeneracyjnym techniką Khoury`ego. Udało się odbudować część zębodołową żuchwy na tyle, by wszczepić jej implanty. Wykonałem również przeszczep tkanek miękkich tzw. wolny przeszczep dziąsłowy. Cały proces leczenia trwał około roku i pacjentka lada chwila zgłosi się na zdjęcie szwów. Ten przypadek stanowił dla mnie wielkie wyzwanie.

 

Dr n. med.Michał Łobacz zachęca do udziału w sesji implantologicznej podczas Kongresu Polskiego Towarzystwa Chirurgii Szczękowo-Twarzowej, który odbędzie się 9-11 maja br.w Lublinie.

Więcej: Nowoczesna chirurgia stomatologiczna augmentacją stoi