Bezskuteczna walka o miejsce na uczelni medycznej

ms
22-02-2019, 09:49
Uniwersytety medyczne nie muszą upubliczniać procedur, według których prowadzą rekrutacje na studia lekarskie i lekarsko – dentystyczne – uznał NSA.

Kandydaci na studia medyczne nie mogą domagać się jawności procedury przyjmowania na studia. Nie koniec na tym, uczelnie medyczne mają prawo do ustalania autonomicznych reguł rekrutacji - orzekł Naczelny Sąd Administracyjny.

Taki werdykt wydali sędziowie w sprawie wytoczonej przez kandydatkę na stacjonarne studia medyczne, która nie została zakwalifikowana do grona studentów przez Wydziałową Komisję Rekrutacyjną Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Stomatologii UM w Białymstoku.

Wynik egzaminu maturalnego kandydatki to 154 pkt. (w tym biologia 77 pkt.). Okazało się, że to za mało, gdyż próg punktowy, zapewniający przyjęcie w poczet studentów UM był o 8 pkt. wyższy (biologia nie mniej niż 70 pkt.).

Skarżąca, walcząc o upragniony indeks, twierdziła, że nieuprawnione jest podpisywanie decyzji o zakwalifikowaniu kandydatów na studia medyczne przez przewodniczącego komisji - w imieniu wszystkich jego członków.

Według WSA (pierwsza instancja w sprawie) zarzut ten jest nietrafiony, gdyż Senat UM w Białymstoku ma prawo do określonego umocowania członków komisji rekrutacyjnej, w tym do udzielania upoważnienia przewodniczącemu komisji rekrutacyjnej, aby ten podpisywał decyzje jednoosobowo.

Podobnie nietrafiony był zarzut niedotrzymania terminu upublicznienia wyników rekrutacji na stronie BIP. Sąd wyrokował, że BIP nie jest jedynym miejscem podania do wiadomości publicznej  informacji o wynikach rekrutacji. Stosowna uchwała została zamieszczona w gablocie przed biurem rekrutacji i to bez naruszenia terminu ustawowego.

WSA przypomniał, że wszyscy członkowie komisji rekrutacyjnej brali udział w posiedzeniach, zatem decyzje co do przyjęcia na studia podjęto zgodnie z przepisami. Kwestionowane decyzje nie mogą być uznane za nieważne z powodu niepodpisania ich przez wszystkich członków komisji.

W opinii Sądu inny zarzu,t dotyczący pominięcia skali centylowej przy podawaniu rezultatów, nie jest trafiony, gdyż uczelnia ma prawo do określenia jakie wyniki egzaminu maturalnego stanowią podstawę przyjęcia na studia. Ta zasada nie odnosi się jedynie do wskazania przedmiotów z egzaminu maturalnego, ale również do sposobu przedstawienia jego wyników (w procentach albo w procentach i na skali centylowej). W UM w Białymstoku wybrano zasadę przedstawiania wyniku egzaminu maturalnego w procentach. Przepisy, dotyczące składania podpisów, mogą stanowić regulację właściwą dla każdej uczelni.

Poza tym decyzja Wydziałowej Komisji Rekrutacyjnej spełnia niezbędne minimum aktu administracyjnego – uważał WSA. 

Sprawa trafiła do NSA. Wnosząc ją, skarżąca powoływała się na pismo Rzecznika Praw Obywatelskich o istnieniu szeregu nieprawidłowości dotyczących procedur rekrutacji na uczelnie medyczne. RPO wskazywał m.in. na nieuwzględnianie w procesie kwalifikacji kandydatów wyników matury, podanych w skali centylowej. Poza tym RPO utrzymywał, że kandydaci na studentów są informowani o wynikach telefonicznie, a listy osób przyjętych nie są upubliczniane. Ponadto - w opinii Rzecznika - w procesie rekrutacji nie bierze się pod uwagę stopnia trudności matury, który bywa różny w kolejnych latach.

Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że skarga jest niezasadna, gdyż uczelnia samodzielnie ustala sposób rekrutacji na studia i ma prawo przyjęcia autonomicznych kryteriów. Poza tym, zdaniem NSA, pismo RPO do ministra nauki i szkolnictwa wyższego nie ma mocy prawnej.

Sygnatura akt I OSK 1172/17