Periodontologia: proces gojenia, a nie biomateriał kluczem do sukcesu

Ewa Nieckuła
07-01-2019, 10:39
O ewolucji periodontologii i niezwykłym podręczniku, bez którego trudno o sukces w leczeniu periodontologicznym infoDENT24.pl rozmawia z prof. dr hab. n. med. Małgorzatą Pietruską kierownikiem Zakładu Chorób Przyzębia i Błony Śluzowej Jamy Ustnej UM w Białymstoku.

Ewa Nieckuła infoDENT24.pl: Podręcznik "Regeneracja tkanek przyzębia” napisała Pani z dr hab. Ewą Dolińską i dr hab. Janem Pietruskim, ale i tak było to chyba mnóstwo pracy i ogromna odpowiedzialność. Dlaczego podjęła się Pani tak trudnego zadania?

Prof. Małgorzata Pietruska, kierownik Zakładu Chorób Przyzębia i Błony Śluzowej Jamy Ustnej UMB: Podręczniki, które są dostępne w języku polskim były napisane jakiś czas temu. Chciałam by temat regeneracji tkanek przyzębia był opracowany zgodnie z obecnym stanem wiedzy.

A co zmieniło się najbardziej w periodontologii w ostatnim czasie? Który z rozdziałów wymagał najwięcej pracy?
W mojej ocenie najważniejszym w tym podręczniku jest rozdział piąty dotyczący gojenia rany w przyzębiu. Tak naprawdę w polskiej literaturze ten temat nie został wcześniej szczegółowo omówiony. A jest to temat podstawowy i jednocześnie, przeważnie traktowany pobieżnie w procesie edukacji, gdyż lekarze niestety bardziej skupiają się na technice wykonywania zabiegów. Tymczasem gdyby lepiej rozumieli biologię procesu gojenia i regeneracji, uniknęliby wielu błędów, także technicznych. Lekarz musi rozumieć w jaki sposób organizm odpowie na wykonane przez nas czynności i czy te czynności będą wspomagać naturalne możliwości gojenia, by efekt leczenia był lepszy.

Tyle się mówi teraz o coraz lepszych biomateriałach, one przecież ułatwiają pracę…
W tym podręczniku można przeczytać, że nie materiał jest najważniejszy i, że nie powstał jeszcze idealny materiał, którego zastosowanie gwarantowałoby gojenie poprzez regenerację tkanek.

Aktualnie dostępne biomateriały sklasyfikowane zostały w czterech głównych grupach w zależności od źródła pochodzenia i budowy. Ich cechy oraz mechanizmy gojenia po zastosowaniu zostały dość dobrze poznane w badaniach histopatologicznych, więc lekarz decydując się na zastosowanie danego biomateriału, jest w stanie z dużą przewidywalnością prognozować wynik leczenia. Tak więc biomateriał powinien być dostosowany do indywidualnej sytuacji klinicznej. W książce jest też sporo zaskakujących informacji, jak chociażby ta, że biomateriał jest ciałem obcym, z którym organizm „walczy” resorbując go w procesie gojenia. Dlatego biomateriał może zostać zastąpiony bezwartościową tkanką łączną lub wykorzystany przez organizm do regeneracji tkanek. Ponadto czytelnik może się dowiedzieć, że nie każdy ubytek pionowy jest miejscem do zastosowania  biomateriału.

Bez wiedzy na temat właściwości biomateriałów efekt leczenia może być zerowy a nawet gorszy w stosunku do stanu wyjściowego. Skupienie się na biologii i zrozumienie mechanizmów gojenia powinno być punktem wyjścia do wyboru techniki i materiału, a nie informacje dostarczane w reklamach producentów.

Myślę, że ten podręcznik pokazuje periodontologię w zupełnie odmiennym świetle.  Napisany w zwięzły sposób pozwala lekarzowi uzyskać zrozumiałą krótką informację, na czym powinien się skupić, planując leczenie przyzębia.

Rozumiem już dlaczego książka została tak entuzjastyczni przyjęta na rynku, mówi się o niej, że to absolutny bestseller. Została też dostrzeżona w Ministerstwie Zdrowia, otrzymała Pani za nią nagrodę.
Wydanie podręcznika wymaga rzetelnego zebrania ogromnej wiedzy. Czasy współczesne cechują się dynamicznym rozwojem badań naukowych, które publikowane są w trudnej do zliczenia liczbie czasopism. Decydując się na autorstwo książki należy mieć świadomość, że nie tylko konieczne jest zapoznanie się z ogromną liczbą publikacji, ale i prawidłowe wyselekcjonowanie dobrze udokumentowanej wiedzy medycznej. A to jest bardzo trudne. Nie brakuje prac, które są wyłącznie przyczynkarskie. To co na pierwszy rzut oka wydaje się ciekawe, czy wręcz sprawia wrażenie przełomowego odkrycia, często bywa  naukową reklamą, mało istotną informacją. 

Zdaje się, że periodontologia jest specjalizacją, którą niewielu lekarzy się zajmuje.
Tak. Liczba praktykujących periodontologów jest stosunkowo mała i na pewno nie wystarczająca w stosunku do potrzeb. Wynika to z faktu, że leczenie pacjentów z chorobami przyzębia wymaga kompleksowości. W związku z tym periodontolog musi nabyć wiedzę z zakresu chirurgii periodontologicznej i implantologicznej, protetyki stomatologicznej, ortodoncji oraz chorób ogólnych. Wymaga to dużej determinacji w procesie kształcenia i wielu lat obserwacji wyników leczenia.

W latach dziewięćdziesiątych nastąpiła transformacja, przejście od klasycznej periodontologii do współczesnej, zorientowanej nie tylko na utrzymanie uzębienia ale i estetykę. Dopiero pod koniec lat 80-tych pojawiły się pierwsze prace, które udowadniały, że można regenerować tkanki przyzębia. Trzeba było upływu czasu i wieloletnich badań i obserwacji, by się przekonać, na ile efekty tych zabiegów są trwałe oraz jak je wykonywać, aby zapewnić akceptowalną estetykę tkanek miękkich.

Niestety po zabiegach regeneracji tkanek przyzębia zdarzały i zdarzają się dość często powikłania. W niektórych przypadkach po nieudanych zabiegach periodontologicznych zęby kwalifikują się tylko do usunięcia. Dlatego  w przeszłości pojawiły się głosy w środowisku stomatologicznym, że terapia regeneracyjna jest nieprzewidywalna, i że implantologia jest znacznie prostsza i bardziej przewidywalna. Nie jest to prawdą, gdyż powikłania są przeważnie skutkiem nieodpowiedniego przygotowania lekarza do wykonywania zabiegu. Zabiegi periodontologiczne są powszechnie uważane za najtrudniejsze technicznie. Ponadto wymagają reżimowego przygotowania pacjenta oraz jego świadomej współpracy. Dlatego zapewne liczba lekarzy zajmujących się periodontologią w szerokim tego słowa znaczeniu jest stosunkowo niewielka.

Jak często wykonuje Pani teraz zabiegi regeneracji tkanek przyzębia?
Obecnie zabiegi te wykonuję rzadziej niż w przeszłości, ale nie dlatego, że mam mniej pacjentów. Powód jest inny -  współczesna periodontologia wymaga ścisłej współpracy z pacjentem, wymaga świadomego pacjenta, takiego który na równi z lekarzem odpowiada za wynik leczenia. Jeżeli pacjent współpracuje, to najczęściej podstawowa terapia niechirurgiczna wystarcza, by wyleczyć chorobę przyzębia. W związku z tym wskazania do eliminujących zapalenie zabiegów chirurgicznych, takich jak oczyszczenie po podniesieniu płata, są znacznie rzadsze. Natomiast zabiegi regeneracji tkanek przyzębia powinny być wykonywane tylko u pacjentów zachowujących reżim higieniczny. Stąd liczba zabiegów zależy od liczby osób, które osiągnęły wysoki poziom higieny jamy ustnej.