e-ZLA okiem samorządu lekarskiego - problematyczne, jak przewidywaliśmy

smn
06-12-2018, 13:24
Awarie systemu, jego ślamazarne działanie, rosnące kolejki sfrustrowanych pacjentów,  zdenerwowani lekarze - to skutki uboczne wprowadzenia e-ZLA. To obraz tworzony przez sygnały docierające do Okręgowych Izb Lekarskich i samej Naczelnej Izby Lekarskiej.

Popieramy ideę elektronizacji w ochronie zdrowia, ponieważ wiemy, że digitalizacja sprzyja efektywności, usprawnieniu pracy i większej przejrzystości. Tym niemniej we wstępnym okresie wdrażania przepisu ponownie apelujemy do władz o wypracowanie dodatkowych rozwiązań tymczasowych i awaryjnych, pisze w oficjalnym stanowisku Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Rozwiązanie, które wskazał ZUS, polegające na tym, że w sytuacji awaryjnej lekarz może wystawić zwolnienie w formie papierowej, a potem w ciągu 3 dni musi uzupełnić dane w systemie, czyli „zelektronizować” zwolnienie, może powodować dublowanie pracy lekarza kosztem czasu, który powinien poświęcić pacjentowi. 

Od 1 grudnia 2018 r., od kiedy obowiązują e-zwolnienia, nie zniknęły bariery infrastrukturalne i są miejsca, gdzie lekarze nie mają technicznych możliwości wystawienia zaświadczenia o nieobecności w formie elektronicznej. Na usunięcie tych barier trzeba będzie jeszcze długo poczekać, z pewnością nie stanie się to w ciągu trzech dni, krytykuje prezes NRL.

I jednocześnie prosi wszystkie Okręgowe Izby Lekarskie o przesyłanie wszystkich informacji o przebiegu procesu cyfryzacji wystawiania zwolnień, a szczególnie związanych z tym problemów. 

Naczelna Rada Lekarska zaapelowała do ministra rodziny, pracy i polityki społecznej oraz do ministra zdrowia o pilne podjęcie działań legislacyjnych zmierzających do uchylenia obowiązku wystawiania zaświadczeń lekarskich o czasowej niezdolności do pracy z powodu choroby wyłącznie w formie elektronicznej i pozostawienie możliwości wystawiania zaświadczeń także w postaci papierowej. Wystąpiliśmy o to wspólnie z innymi organizacjami lekarskimi. W podobnym duchu wypowiadał się rzecznik praw pacjenta, kierując swoje pisma do minister rodziny, pracy i polityki społecznej, Elżbiety Rafalskiej oraz do ministra zdrowia, Łukasza Szumowskiego.

Wszystkie te wystąpienia nie przyniosły spodziewanego rezultatu. Otrzymujemy jedynie komunikaty z ZUS, które zawierają informacje o tym, że w pierwszych dniach wdrażania przepisu – od 1 do 3 grudnia – tylko 3 proc. lekarzy w całej Polsce miało trudności związane z wystawianiem e-zwolnień (z powodu przeciążenia platformy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych).

Trudno dać wiarę temu, że problemy z wystawianiem e-zwolnień ma niewielka liczba lekarzy. Sygnały napływające do nas z Polski zdecydowanie temu przeczą, podsumowuje prezes NRL Andrzej Matyja.

Więcej: nil.org.pl