Stomatologia na celowniku przestępców

ms
25-11-2018, 11:23
Był apel ERO FDI o baczniejszą kontrolę funkcjonowania sieci lecznic stomatologicznych kierowanych przez osoby spoza branży medycznej, o wprowadzenie regulacji, które uniemożliwiałyby realizowanie pod szyldem opieki stomatologicznej nieczystych interesów ze szkodą po stronie zdrowia pacjentów. Apel ten wynikał m.in. z bardzo niepokojących zdarzeń zarejestrowanych w Portugalii i Hiszpanii.

Kłopoty zaczęły się już kilka dobrych lat temu. Informowały o tym niejednokrotnie media jeszcze przed 2016 r. Okazuje się, że wskazywanie na niebezpieczeństwa, wynikające z korzystania z usług sieci lecznic stomatologicznych iDENTAL oraz Vitaldent nie przeszkodziły tysiącom pacjentów, aby ci kierowali swoje kroki tam, gdzie zapewniano tanią, kompleksową opiekę stomatologiczną. Agresywny marketing, poparty nieracjonalnie niskimi cenami usług - zrobiły swoje. Z oferty popularnych sieciówek korzystało setki tysięcy Hiszpanek i Hiszpanów.

Niska jakość świadczonych usług bardzo powoli docierała do świadomości pacjentów, gdyż przykrywana była coraz to korzystniejszymi promocjami.

Afera wybuchła w pełni, gdy okazało się, że zainteresowani leczeniem, po uregulowaniu należnych pieniędzy (od pewnego momentu firmy wprowadziły przedpłaty na usługi), nie tylko nie mogli uzgodnić terminu wizyty, ale także pozbawieni byli możliwości wycofania wpłaconych kwot. Pacjenci pozostawieni zostali samym sobie tuż po rozpoczęciu leczenia lub nawet bez jego rozpoczęcia. Wybuchła afera.

Do 19 biur należących do firmy iDENTAL wkroczyła policja, aby zabezpieczyć tysiące dokumentacji medycznej.

Policja analizowała zarzuty, czy pacjenci byli obsługiwani przez niewykwalifikowany personel oraz czy wykorzystywano do leczenia materiały poniżej normy.

W przypadku sieci lecznic stomatologicznych Vitaldent  było tak źle, że kierownictwo firmy znalazło się w więzieniu pod zarzutami prania brudnych pieniędzy, oszustw podatkowych, korupcji i innych poważnych przestępstw. Lecznice Vitaldent królowały nie tylko na Półwyspie Iberyjskim, bo firma miała oddziały poza Hiszpanią m.in. w Nowym Jorku.

W całej tej sytuacji pojawiają się głosy osób i instytucji odpowiedzialnych za ochronę zdrowia, że to lekarze dentyści powinni bacznie przyglądać się temu co proponuje ich pracodawca i protestować przeciwko żądaniom obniżania standardów leczenia. Nie koniec na tym, dostało się także pacjentom, bo oni także powinni zawsze upewniać się, czy dentysta poświęca odpowiednią ilość czasu na wykonywanie zabiegów, czy postępuje zgodnie ze ścisłymi wytycznymi i wiedzieć, że nie ma prostych, tanich, magicznych formuł, zapewniających doskonały rezultat stomatologicznych procedur. Autorem tego typu uwag był m.in. guru w światowej stomatologii Miguel Stanley.

ERO FDI odniosła się do tego problemu, przyjmując rezolucję w sprawie inwestowania w stomatologię podmiotów nastawionych na zysk i zakładania przez nie przychodni.

- Takie podmioty stwarzają ryzyko dla pacjentów poprzez możliwość wpływania na decyzje terapeutyczne, jakość świadczeń, możliwość wyboru lekarza, a także sprzyjają nadmiernemu, nieuzasadnionemu medycznie leczeniu, stwierdziła dr Anna Lella opisując zjawisko w Gazecie Lekarskiej.