PARTNERZY PORTALU
partner portalu partner portalu

Szkolne gabinety dentystyczne pisane patykiem po wodzie

ms
15-09-2016, 08:12
Szkolne gabinety dentystyczne pisane patykiem po wodzie Dentysta w szkole być powinien? Czy niekoniecznie? (foto: pixabay)
Szkolne gabinety dentystyczne – wyrażenie wytrych w ustach polityków, de facto mają dość zagmatwaną drogę do pokonania, aby zadomowić się w polskiej rzeczywistości.


- W ramach pilotażu chcieliśmy przywrócić gabinety dentystyczne do szkół, w których jest najwięcej dzieci, żeby zobaczyć, czy rodzice będą wyrażać zgodę na leczenie pod ich nieobecność – mówi Dariusz Hajdukiewicz, dyrektor Biura Polityki Zdrowotnej w Urzędzie Miasta Stołecznego Warszawy. Nie jest on przekonany czy wprowadzenie dentysty do szkół jest najszczęśliwszym pomysłem. Takiego przekonania nie ma także lek. dent. Marta Klimkowska-Misiak, członek NRL i wiceprezes ORL w Warszawie. Oboje byli gośćmi audycji RDC „Jest sprawa”.

Zainteresowanie rodziców leczeniem zębów dzieci w szkole
Dariusz Hajdukiewicz relacjonuje przebieg programu pilotażowego, obejmującego uczniów klas II warszawskich szkół podstawowych. W ramach tego projektu powinna pojawić się odpowiedź czy rodzice gotowi są na powrót gabinetów dentystycznych do szkół. Pozytywny sygnał byłby wówczas, gdyby zdecydowana większość zgodziła się na leczenie swoich dzieci w szkolnych gabinetach dentystycznych.

Tymczasem na 100 tys. rozesłanych ankiet odpowiedzi udzieliło 80 tys. rodziców, a spośród nich zaledwie połowa nie miałaby nic przeciwko temu, aby leczący w szkole lekarz dentysta zajął się uzębieniem ich pociech.

Rodzice roszczeniowi
To problem. Marta Klimkowska-Misiak zapewnia, iż zdarzają się roszczeniowi rodzice, którzy w przypadku jakichkolwiek komplikacji przy leczeniu, a te pojawić się mogą zawsze, podkreślać będą dość specyficzną sytuację, wynikającą z leczenia w ramach szkolnego gabinetu dentystycznego. Rodzice skwapliwie wykorzystują możliwości dochodzenia swoich praw, wskazując, że nie wyrażali szczegółowej zgody na realizowanie określonych zabiegów stomatologicznych.

Alternatywą jest obecność opiekuna podczas leczenia małoletniego. Nie trzeba wyjaśniać, że szkolny gabinet dentystyczny przyjmuje pacjentów w trakcie zajęć szkolnych. W tym samym czasie rodzice także pracują i nie można wymagać od nich, aby zwalniali się z roboty, aby towarzyszyć swoim dzieciom u dentysty.

Wysokie nakłady
Nie jest to jedyny kłopot w reaktywowaniu szkolnych gabinetów dentystycznych. Nie ma pieniędzy na ich funkcjonowanie i nie ma wystarczającej liczby dentystów, którzy chcieliby w nich pracować.

Jeden szkolny gabinet dentystyczny to wydatek rzędu 300 tys. zł. Oczywiście opłacić trzeba także pracę dentysty. Czyni to NFZ w ramach kontraktów. Do niedawna nie można było płacić dodatkowo za procedury. Dariusz Hajdukiewicz twierdzi, że ten problem został rozwiązany i władze stolicy mogą obecnie współfinansować nie tylko adaptacje i wyposażenie szkolnych gabinetów dentystycznych, ale także dołożyć się do leczenia. To jednak wciąż teoria, daleka od codzienności.

POLECAMY W SERWISACH