PARTNER PORTALU
partner portalu

Prof. Henryk Mruk: analiza pre mortem, czyli na skrzydłach bankructwa

27-06-2013, 00:02
prof. Henryk Mruk: analiza pre mortem, czyli na skrzydłach bankructwa (fot.archiwum prywatne)
prof. Henryk Mruk: analiza pre mortem, czyli na skrzydłach bankructwa (fot.archiwum prywatne)
Z badań prowadzonych nad wdrażaniem na rynek nowych produktów wynika, że zaledwie 3 procent z nich odnosi sukces rynkowy. Pozostałe to biznesowe porażki. Czy stomatolog może zminimalizować podobną tragedie planując uruchomienie nowego gabinetu? Tak - przygotowując strategię rozwoju, powinien w pewnym momencie założyć najczarniejszy z możliwych scenariuszy - bankructwo. Wyobraźni pomocą służy analiza "pre mortem" - uważa prof. Henryk Mruk*. 

Zarządzanie gabinetem stomatologicznym wiąże się z podejmowaniem decyzji, a każda z nich jest obarczona określonym ryzykiem. Może być ono niewielkie, jeśli np. dotyczy zamieszczenia informacji o świadczonych usługach w lokalnej gazecie. Jednak otwarcie nowego gabinetu, złożenie wniosku o kredyt na poszerzenie działalności, dywersyfikacja działalności, czy zakup nowego sprzętu to decyzje, które mogą się łączyć ze znacznie większym ryzykiem.

Prowadzenie własnego mikroprzedsiębiorstwa, jakim jest gabinet stomatologiczny, wyrasta z przedsiębiorczości właściciela, także jego rodziny. Trudno przewidzieć wszystkie zdarzenia oraz okoliczności, które wpływają na końcowy wynik przedsięwzięcia. Warto jednak spróbować, o czym przekonywał m.in. D. Kahneman, autor książki Pułapki myślenia.

Przedsiębiorca analizuje

Zacznijmy od tego, że przedsiębiorczość łączy się z optymizmem. To z jednej strony szansa dla właściciela gabinetu, ale może być zagrożeniem. Silny optymizm oraz duża pewność siebie mogą spowodować ignorowanie zagrożeń związanych z ryzykiem podejmowanej decyzji. Pułapką może być również chęć bycia lepszym od konkurencji. Przykład?

Dwóch kolegów pewnego farmaceuty - również właściciele aptek, zaczęli rozwijać się szybciej niż on. Rozwijali kolejne punkty i powiększali przedsiębiorstwa. On natomiast starannie analizował wszystkie za i przeciw. W większości przypadków rezygnował z zakupu nowych placówek. Farmaceuta twierdził, że było to dla niego przykre doświadczenie, bowiem rozwijał się znacznie wolniej niż koledzy. Ale to był jego świadomy, przemyślany wybór. Po kilku latach, jego przedsiębiorstwo funkcjonuje na rynku, natomiast koledzy sprzedali swoje sieci, bowiem nie byli w stanie uzyskać właściwej rentowności.

Nigdy nie będzie pewności, czy podjęta w danych warunkach decyzja była optymalna.

Wizja nieszczęścia kluczem do sukcesu?

Przykład z branży dentystycznej. Załóżmy, że właściciel dobrze prosperującego gabinetu stomatologicznego zamierza otworzyć kolejną placówkę - w sąsiedniej miejscowości. Deweloper zachęca promocyjnymi stawkami wynajmu powierzchni, przekonuje, że to bardzo dobra lokalizacja, że druga taka szansa się nie pojawi. Właściciel gabinetu ma już za sobą podobne doświadczenie. Dwa lata wcześniej otworzył kolejny gabinet, w innym mieście, także korzystając z nowej lokalizacji. Dwa lata funkcjonowania potwierdzają trafność tamtej decyzji. Dobre doświadczenia pomagają w podjęciu nowego wyzwania - otworzenia gabinetu w trzeciej miejscowości.

Właściciel opracowuje plan. Zakłada w nim, że nowy gabinet otworzy 1 grudnia 2013 roku.

W tym momencie dochodzimy do uruchomienia naszej wyobraźni i rozsądku.

Po przygotowaniu planu, w celu sprawdzenia trafności decyzji, można wykorzystać technikę pre mortem. Wiąże się ona ze znaczeniem tego łacińskiego terminu, który można przetłumaczyć: przed śmiercią, przed upadkiem, zanim nastąpi bankructwo.

SŁOWA KLUCZOWE
bizDENT   prof. Henryk Mruk   pre mortem   Zarządzanie  

POLECAMY W SERWISACH