PARTNER PORTALU
partner portalu

Kulawy lobbing dentystów, czyli jak o stomatologii mówić nie wolno

autonomia-dent.pl/ŁS
06-02-2015, 08:59
Kulawy lobbing dentystów, czyli jak o stomatologii mówić nie wolno Chyba musimy przemyśleć zbiorowo naszą politykę public relations - uważa lek. dent. Andrzej Cisło (fot. Fotolia/PTWP)
Pod koniec stycznia br. portal „Wyborcza.pl” opublikował artykuł „Stomatologia w ramach NFZ: Państwo oszczędza na zębach”. Jego fragmenty pojawiły się również na portalu infoDENT24.pl. – W taki sposób o stomatologii nie wolno mówić, i tak nie należy za nią lobbować – uważa lek. dent. Andrzej Cisło, wiceprezes WIL, autor serwisu autonomia-dent.pl.

Andrzej Cisło zwraca uwagę, że straszy już sam podtytuł tekstu: „Jeśli już dostaniesz się do bezpłatnego dentysty, kanałowo wyleczysz tylko przednie zęby. Pozostałe dentysta może jedynie wyrwać."

Czytaj więcej: Leczenie zębów na NFZ. Sztuka dopasowywania pacjenta do procedury

- Gorzej, że stomatologicznym komentatorem mizeroty stomatologicznej NFZ jest lekarz- dr n. med. Bożena Hoffman, stomatolog, rzecznik odpowiedzialności zawodowej lekarzy w Okręgowej Izbie Lekarskiej w Warszawie. Nie wiem czy zapał, czy szlachetna niezgoda na to co jest powodowała takie sformułowania (może brak autoryzacji?), ale jestem głęboko przekonany, że w taki sposób o stomatologii nie wolno mówić, i tak nie należy za nią lobbować - pisze stomatolog.

Cisło zauważa, ze nie wolno sobie pozwolić na taką supozycję:

„Dorosłym pacjentom kanałowo można leczyć jedynie 12 przednich zębów (od jedynki do trójki). Pozostałe, gdy chorują, tylko się wyrywa."
albo jak chodzi o leczenie protetyczne NFZ :

„[..] protetyk może pomóc jedynie pacjentowi, który nie ma co najmniej pięciu zębów. Jeżeli brakuje mniej, mogę mu zaproponować wyrwanie zdrowych zębów, by się zgadzało, albo odesłać do domu. To wbrew etyce lekarskiej i zdrowemu rozsądkowi - mówi dr Hoffman."

- Otóż nie wyrywa się zębów nadających się do leczenia, przynajmniej nie można mówić o takim automatyzmie „leczenie albo ekstrakcja". Również samo przypuszczenie (dla nas absurdalne, ale to my wiemy, a czytelnicy „Wyborczej" już nie), że można usunąć pacjentowi jakiś ząb, aby podpadał pod 5-zębową akrylową protezę - no to po prostu jest już niebezpieczne. Ktoś gotów w to uwierzyć, zwłaszcza, że kiedyś ten schemat sugerował znany skecz Kabaretu Moralnego Niepokoju - komentuje autor wiceprezes Wielkopolskiej Izby Lekarskiej. 

- Chyba musimy przemyśleć zbiorowo naszą politykę public relations - uważa Cisło.

Dentysta zwraca również uwagę na komentarz eksperta w dziedzinie ekonomiki i organizacji ochrony zdrowia Adama Kozierkiewicza. Jego zdaniem „reforma stomatologii jest tak trudna, bo oprócz pieniędzy brakuje zainteresowanych, którzy chcieliby o to zawalczyć. Za publiczne pieniądze leczy coraz mniej dentystów - nieco ponad 10 proc. „

- I tu chyba „jesteśmy w domu" - autorowi się to wszystko zgadza, ale niestety wychodzi tu po prostu niewiedza. Nie ma co się wyzłośliwiać, że takiemu ekspertowi nie przystoi, ale to prawda - nie wypada. Może mszczą się w ten sposób nasze własne błędy? - zastanawia się Cisło.

POLECAMY W SERWISACH