PARTNER PORTALU
partner portalu

Kawa z Szumską: Trudna sprawa, czyli rzecz o ubraniu

27-01-2013, 23:48
Zastanawiałam się długo, jak o tym Państwu napisać, żeby nikt nie poczuł się urażony, aby chciał obiektywnie przyjrzeć się sobie podczas dyżuru. I aby chciał co nieco zmienić. Po dłuższych wahaniach postanowiłam napisać wszystko wprost, jednym tchem.

 

Drobne plamki krwi na fartuchach lekarskich czy asystenckich. Mocno sprany t-shirt. Nieokreślony kolor podniszczonego fartucha, odpinające się guziki na brzuchu i klatce piersiowej. Podniszczone buty udające obuwie medyczne. Skarpetki w czarnym kolorze lub brak skarpetek, a za to widok zniszczonych pięt czy palców u stóp. Prześwitujące spodnie ukazujące całe dessous. Długi rękaw wychodzący spod krótkiego rękawa fartucha. Wyszyta na kieszonce stara nazwa gabinetu. Przyciasny fartuch. Za krótkie nogawki u spodni. Rozpoznawalny na pierwszy rzut oka zużyty manicure u lekarek, asystentek i recepcjonistek. Włosy, które są zadbane raz do roku, a potem dany jest im czas, by z koloru blond wróciły do swojego pierwotnej szarości. Makijaż, który wymaga poprawiania co godzinę, ale nie ma na to czasu przy pracy z pacjentem. Droga pralnia, co widać po czystości ubrań wszystkich osób pracujących w gabinecie. Wygryziony długopis i ołówek ze śladem po dawnej gumce. Tradycyjny kalendarz, który jest mocno poplamiony.

Ufff... mamy to już za sobą...

Wejście do gabinetu w miejscu, które odstrasza widokiem czy zapachem. Brak porządku w recepcji. Zniszczone gazety i czasopisma w poczekalni.

Ilustracje anatomiczne na ścianach poczekalni. Nadmierna ilość dyplomów, każdy w innym "opakowaniu".

Niemożność dodzwonienia się do gabinetu w godzinach pracy lub nieznane godziny pracy. Zamknięte drzwi, które zapowiadają na bardzo zniszczonej etykiecie, że "jest otwarte" właśnie teraz.

Spóźniający się lekarze. Nieznajomość prawa związanego ze świadczeniem usług medycznych.

Przepełniona poczekalnia pełna zmęczonych, czekających pacjentów. Gwar i szybkość, nadmierny pośpiech. Niezadowoleni pracownicy. Niefunkcjonalne toalety "na klucz zamykane" na drugim końcu korytarza, w miejscu, gdzie wynajmujemy jeden z wielu gabinetów. Dużo? Można wypisywać takie błędy jeszcze długo, jest ich tak duża ilość.

Po drugie, zachowanie personelu wspierającego pracę lekarzy. Uśmiechy, tam gdzie uśmiechu być nie powinno. Brak cierpliwości i chęci do pracy z pacjentem i jego rodziną. Niechęć do szkoleń i rozwoju. Nieświadomość wypowiadanych słów, które potrafią przestraszyć, zestresować czy zniechęcić pacjentów do kolejnych wizyt. Niechęć do dzieci, czy starszych osób. Głośne rozmowy w korytarzu okraszone wybuchami śmiechu. Niezamykane drzwi do "prywatności" personelu, czyli pomieszczenia socjalnego. Sympatie i antypatie demonstrowane przy klientach. Rozmawianie z pacjentem leżącym, a nie siedzącym. Brak zawodowej pewności zespołu medycznego. Nadmierne oszczędności w komunikacji z pacjentami.

Lista nie jest skończona. Błędów w pozornie świetnej klinice może być dużo, choć każdy z takich błędów wydaje się mały. Jeśli przeczytamy te błędy jednym tchem, jednocześnie - dokładnie tak, jak w tym felietonie, otrzymamy obraz, który mówi: "prawdziwą jakość miejsca, jakim jest gabinet, budują: wygląd gabinetu i personelu oraz takie podejście do drugiego człowieka (pacjenta i siebie nawzajem), które nie notuje błędów, choćby tych najdrobniejszych". Koniecznie pozwólmy odnaleźć te "drobne błędy" i doskonalić swoje gabinety.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!
SŁOWA KLUCZOWE
bizDENT   Kawa z Szumską   Zarządzanie  

POLECAMY W SERWISACH