PARTNER PORTALU
partner portalu

Grupa docelowa. Warto o niej zawczasu pomyśleć?

ms
02-12-2015, 10:40
Grupa docelowa. Warto o niej zawczasu pomyśleć? Zbigniew Kowalski (foto: archiwum)
Prowadzisz gabinet dentystyczny? Pamiętaj, nie ma niewłaściwie określonych grup docelowych. Zły jest ich brak, złe jest działanie niedopasowane do grupy docelowej.

Mówi o tym Zbigniew Kowalski - dyrektor programowy spółki Komunikacja z pacjentem.pl, doświadczony polski trener lekarzy. Prowadzi m.in. „gabinetowe rewolucje”, których celem jest poprawa wizerunku, efektywności i zyskowności prywatnych klinik i gabinetów lekarskich.

Wyobraźmy sobie, że Wasz gabinet zlokalizowany jest w mieście powiatowym charakteryzującym się stopą bezrobocia na poziomie 25 proc., średnie zarobki w gminie wynoszą 1800 zł netto, w 50 proc. przypadków pracuje jedna osoba w rodzinie, a ta liczy zwykle cztery osoby. Miasto liczy 28 tys. mieszkańców.

Jak zdefiniować grupę docelową w takiej lokalizacji?

Kilka pytań (wniosków) pomocniczych:
- Nie mam dokładnych i wiarygodnych danych, ale usłyszałem taki pogląd, że do dentysty regularnie chodzi 10 proc. Polaków. Jeśli rzeczywiście tak jest (a w biznesie lepiej skromnie szacować szanse, nieskromnie zaś szacować koszty), w naszym mieście mamy do dyspozycji ok. 2,8 tys. osób - to jest założenie pierwsze.
- Naszych 2,8 tys. osób podzielmy na cztery (średnia liczba osób w rodzinie). Otrzymamy ok. 700 rodzin - to jest założenie drugie.
- 700 rodzin podzielmy na dwa (liczba osób pracujących w rodzinie), pozostaje nam 350 rodzin, w których pracują dwie osoby. Rodzina ma średni dochód 3,6 tys. zł netto miesięcznie - to jest założenie trzecie.
- 350 rodzin to ok. 700 osób dorosłych. Jeśli każda z nich pójdzie do dentysty dwa razy do roku, otrzymamy liczbę 1,4 tys. wizyt - to jest założenie czwarte.
- Podzielmy 1,4 tys. wizyt na 200 dni roboczych (odliczając święta, długie weekendy, urlopy itp.). Otrzymamy 7 wizyt dziennie - to jest założenie piąte.
- Średnia wartość paragonu wynosi 130 zł netto. Razy siedem. Otrzymujemy dzienny obrót 910 zł - to jest założenie szóste.
- Miesięczny obrót wyniesie ok. 18 tys. zł. Byłoby tak, gdyby rzeczywiście wszyscy oni wybrali mój gabinet. Jeśli w mieście jest jeszcze jeden dentysta, podzielmy to na dwa. Z tego należy opłacić czynsz za lokal, raty leasingowe za sprzęt, zakup materiałów, media (prąd, woda, telefon, internet), pensję recepcjonistki, ZUS, podatek dochodowy itp.

Możemy iść tą drogą dalej i dalej. W ten sam sposób postępuje się niezależnie od lokalizacji. Mając za sobą taką chałupniczą rachunkowość, możemy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy w ogóle warto otwierać tam gabinet. Jakże często od właścicieli gabinetów w podobnych miejscach słyszę pytanie: Co zrobić, aby przyciągnąć tu tych najbogatszych? Pytam wówczas: A ilu ich jest? Trzech - pada odpowiedź. Idź i porozmawiaj z nimi - mogę jedynie zasugerować. Aby być dobrze zrozumianym, pewne wnioski chcę wyraźnie podkreślić. - Nie uważam, że w miastach takich, jak opisane wyżej, nie warto otwierać gabinetu. Uważam, że trzeba jedynie zrobić to tak tanio, jak tylko się da, być niezwykle zdyscyplinowanym w polityce kosztów swojego gabinetu i dopasować ceny do możliwości swoich pacjentów.

Jest to fragment książki Zbigniewa Kowalskiego "Jak stworzyć gabinet doskonały".
www.gabinetdoskonaly.pl
www.komunikacjazpacjentem.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!

POLECAMY W SERWISACH